Wieczorową porą…

Dodaj komentarz

Dżuba wieczorową porą…

Wino z… mango

Dodaj komentarz

W sezonie mango to chleb powszedni

Wino tworzyć można z najróżniejszego materiału, niekoniecznie ze szlachetnych szczepów winogron. Co prawda puryści pewnie się obrażają słysząc o winie z wiśni, porzeczek, jabłek, czy na przykład marchewek (robiłem kiedyś taki eksperyment), ale co mi tam – wiem swoje, że owocowe wino potrafi być naprawdę rewelacyjne.

Również w Sudanie Południowym do produkcji wina posłużyć mogą różne owoce, jak np. ananasy, guawa, papaje… Tymczasem jednak, zresztą już po raz drugi w historii, wykorzystaliśmy fakt, iż dwa razy do roku (+/- marzec i grudzień) mangowce uginają się pod ciężarem swoich owoców. W sezonie nie dość, że mango są najtańsze i dostępne wszędzie, to na dodatek są też najsmaczniejsze i najbardziej soczyste. Jak widać czas taki po prostu zachęca do eksperymentowania z winem.

Nasza “linia produkcyjna”

Co potrzeba?:

- szklany gąsior z powodzeniem zastępują plastikowe butelki po wodzie

- korki – w naszych butelkach akurat są idealne pod rurkę fermentacyjną, wystarczy jedynie uszczelnić woskiem

- rurka fermentacyjna – o to niestety musimy zadbać zawczasu, w Polsce dostaniemy ją bez problemu, natomiast w przypadku Dżuby podejrzewałbym Kampalę bądź Nairobi, gdzie ewentualnie moża by poszukać takich cudów

- wiadro owoców (w naszym przypadku dojrzałych mango)

- cukier (jakiś 1kg na 3 litry wody = syrop cukrowy)

- drożdże, pożywka – takich rarytasów z pewnością nie znajdziemy w Dżubie i o ile skądś ich nie przywieźliśmy, to nie mamy się czym martwić – wino i tak się uda, bo w tutejszych warunkach mango z pewnością zacznie fermentować samoczynnie

W sezonie mango kupić można za bezcen na każdym kroku

Przygotowanie:

- mango myjemy i oddzielamy od pestki; nie obieramy ze skóry, bo na niej znajdują się naturalne drożdże

- owocowy miąż miksujemy w malakserze bądź wyciskamy, a uzyskaną pulpę wlewamy/wciskamy do gąsiora/balona/butli

- przygotowujemy syrop cukrowy (ok. 0,3kg cukru na 1 litr wody), który po ostudzeniu do temperatury otoczenia wlewamy do balona

- do całości dodajemy uprzednio przygotowane szlachetne drożdże i/lub pożywkę. W przypadku braku tych składników wino i tak zacznie pracować samoczynnie

- butlę zatykamy korkiem, uszczekniamy woskiem, a do rurki wlewamy wodę i… czekamy parę tygodni obserwując jak nasze wino pracuje. Pamiętajmy o uzupełnianiu wody w rurce i zachwycajmy się bąbelkami.

- po pewnym czasie, np. gdy wino przestanie pracować, zlewamy płyn znad osadu, dodajemy syropu cukrowego i ponownie obserwujemy bąbelkowanie

Po jakichś 3 miesiącach można pomyśleć o przelaniu wina do butelek oraz jego leżakowaniu. Co ciekawsze miejscowi też robią wino z mango, z tym że całość procesu jego produkcji trwa zaledwie 3 dni!

Po degustacji w przeróżnych okolicznościach przyrody całości naszej pierwszej edycji wina z mango, z ręką na sercu mogę polecić to wino owocowe.

Hamburger z termitami

2 komentarzy

Termity – smakowite formy uskrzydlone

Termity są owadami powszechnie występującymi w większej części Afryki. Są to zwierzęta społeczne, a niektóre z ich gatunków budują imponujące termitiery stanowiące charakterystyczny element wielu afrykańskich krajobrazów. Termity żywią się drewnem, przez co są poważnymi szkodnikami zagrażającymi wszelkim drewnianym konstrukcjom. Choć pewne gatunki drewna najwyraźniej im nie smakują, a i są silne środki chemiczne zwalczające je oraz impregnujące drewno, to i tak śmiało można powiedzieć, że są nienażarte. W odróżnieniu od mrówek (także owadów o rozwiniętym życiu społecznym i mających formy uskrzydlone), termity mają dwie pary skrzydeł równej wielkości, skąd bierze się ich łacińska nazwa). W swej organizacji społecznej termity mają kastę reprodukcyjną, czyli króla i królową, kastę robotników i robotnic karmiących larwy, budujących termitiery czy dostarczających pokarm, oraz kastę żołnierzy.

Aby pozbyć się skrzydeł termity moczy się w wodzie

Tak, termity są nienażarte, ale same też stanowią źródło białka dla wielu afrykańskich plemion. W Sudanie Południowym zbierają je dzieciaki w okolicach Dżuby, można je kupić na targowisku w Yambio, i z całą pewnością stanowią przysmak w dziesiątkach innych miejsc w Sudanie. Wylęg odbywa się przynajmniej dwa razy w roku, skrzydlate termity wychodzą z podziemnych norek bądź termitier, zaczynają latać, łączą się w pary i są ich całe, całe chmary. Księżyc w pełni zastąpić im może jednak lampa bądź świeca, stąd też w tym szczególnym czasie dzieciaki wylegają gwarnie na pole po zmroku z lampionami ze świec. Widok niczym podczas naszych rorat, z tym że zamiast kulić się z zimna garściami łapią ściągający do światła przysmak.

Do piwa termity jak znalazł

Termity bądź same zrzucają skrzydła, bądź też kładzie je się na wodzie by pozbyć się niepożądanych chitynowych elementów. Obrane ze skrzydełek owady rzuca się na blachę, patelnię bądź rozgrzany olej, np. palmowy i po chwili gotowe. Dodam, że przysmak to nie tylko dla dzieci, i jako zakąska do piwa sprawdza się zdecydowanie lepiej niż chipsy itp.

Gotuję rzadko, lecz w przypadku termitów nie mogłem się powstrzymać. Z tego wszystkiego powstała owadzia warjacja: hamburger z termitami. Składniki:

- kotlety z mielonego mięsa wołowego

- bułki, w naszym przypadku nie było dylematu jakie, bo na hamburgery najlepiej nadaje się lokalne, sudańskie pieczywo, coś a’la podpłomyki

- surówka z kapusty

- kubek świeżo zebranych termitów

- ketchup, musztarda, majonez, sól, pieprz, jak kto lubi.

Na grilu pieczemy hamburgery. W międzyczasie na patelnię z rozgrzanym olejem (u nas palmowym – co nadaje termitowm złotomaślanej barwy) na moment wrzucamy termity. Następnie z naszych składników montujemy hamburgery, przyprawiamy i gotowe. Smacznego!

PS. Teraz nie mogę się doczekać na sezon na koniki polne:)

Minęło 48h ultimatum – hipokryzja trwa

Dodaj komentarz

W miniony piątek upłynęło 48-godzinne ultimatum postawione przez Radę Bezpieczeństwa ONZ obu Sudanom, wzywające do zaprzestania walk w rejonach przygranicznych, powrotu do rozmów i wreszcie osiągnięcie porozumień w spornych kwestiach w ciągu najbliższych 3 miesięcy. Ów plan pokojowy Unii Afrykańskiej pod egidą ONZ nazywany jest “roadmap”.

…i co? i bzdura totalna. 48 godzin upłynęło, a na Sudan Południowy (stan Unity) nadal spadają bomby. Hipokryzja Chartumu oraz zmowa milczenia organizacji międzynarodowych i możnych tego świata trwają. Przypomnę w skrócie, o czym w ciągu ostatniego roku świat się nie dowiedział bądź też nie był zainteresowany rozwojem wypadków:

- jeszcze przed proklamowaniem niepodległości Południa północnosudańska armia (SAF) wspierana przez arabskie milicje zajęła sporny, roponośny obszar Abyei. W regionie tym odbyć się miało referendum w sprawie dalszych jego losów (9 stycznia 2011 roku), jednak Północ nie dopóściła do jego organizacji. Abyei od tamtego czasu okupowane jest przez Północ, a lokalna ludność Dinka Ngok przebywa w obozach dla uchodźców na Południu.

Sudan Północny i Południowy. Ciemniejszym kolorem oznaczono prowincje Północy, gdzie toczą się zbrojne rebelie: Darfur, Kordofan Południowy i Nil Błękitny oraz rejon Abyei

- w północnych prowincjach Kordofan Południowy oraz Nil Błękitny od sierpnia/września 2011 roku trwają zbrojne rebelie przeciw władzy w Chartumie. Dziesiątki tysięcy uchodźców z tych regionów schroniło się w obozach dla uchodźców na terytorium Południa. Sytuacja w obozach jest bardzo, bardzo trudna. Na dodatek zdarza się, że z północnosudańskich antonovów spadają bomby w okolicach takich miejsc. Północ oskarża Południe o zbrojenie rebeliantów, na co nie ma jednak żadnych dowodów. Dowody są za to na łamanie praw człowieka przez wojska rządowe w objętych rebeliami prowincjach, co nie powinno specjalnie dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że gubernatorem prowincji Południowy Kordofan jest poszukiwanym, podobnie zresztą jak prezydent kraju Omar al-Bashir, przez Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) za zbrodnie przeciwko ludzkości - Ahmed Haroun.

- dowody są także na to, że największe grupy rebelianckie działające na Południu (w stanie Unity, Upper Nile, Jonglei) zbrojone były przez Chartum. Organizacja Small Arms Survey regularnie badała i publikowała źródła broni skonfiskowanej rebeliantom. Wyniki badań jasno pokazują, że spora część broni w rękach rebeliantów na Południu, to nowe chińskie karabiny, takie same jak w północnosudańskiej armii oraz pociski produkowane na Północy.

- ugandyjska armia ścigająca wespół z żołnierzami Unii Afrykańskiej i amerykańskimi komandosami Josepha Kony’ego i jego LRA (Lord’s Resistance Army) w Kongu DR i Republice Środkowoafrykańskiej doniosła ostatnio, że złapano członka LRA z bronią, amunicją i w mundurze używanymi w północnosudańskiej armii. Ciężko powiedzieć, czy jest to tylko polityczna przepychanka na linii Kampala-Chartum, czy też fakt? W przeszłości bezapelacyjnie zbrodnicze LRA otrzymywało wsparcie militarne i finansowe od rządu w Chartumie działając jako prochartumska bojówka na tyłach SPLA. Tym samym LRA przez lata walczyło z wojskami Sudanu Południowego jak i destablizowało sytuację w sąsiedniej Ugandzie. Kampala ostatnio jednoznacznie zapowiedziała wsparcie dla Dżuby w przypadku otwartej wojny z Północą. Choć LRA tropiona jest przez liczne, międzynarodowe siły to nadal jest aktywna w Kongu DR i RŚA, sporadycznie także w Sudanie Południowym. Wierzy się, że siły Kony’ego przemieszczają się do Darfuru Południowego. Ponadto Chartum oskarżany jest o zbrojenie koczowników Ambororo oraz zarabizowanych plemion z pogranicza obu Sudanów.

- co jednak najważniejsze północnosudańskie wojska SAF od uzyskania niepodległości przez Sudan Południowy regularnie bombardują oraz najeżdżają przygraniczne obszary. Sytuacja mocno się zaogniła pod koniec marca 2012 roku, gdy antonovy SAFu zaczęły bombardować Bentiu, stolicę stanu Unity (poza mediami, znam naoczne relacje zagranicznych pracowników organizacji humanitarnych), po którym nastąpił atak lądowy na terytorium Południa.

- wtedy to po raz pierwszy w najświeższej historii kontrofensywa SPLA zapuściła się daleko zaSAFem na Północ. Wojska Południa zajęły pole naftowe Panthou/Heglig i jednocześnie główną bazę SAFu, skąd prowadzone były działania zbrojne w sąsiednim stanie Unity. Zniszczonych bądź zajętych zostało ponad 1200 pojazdów wojskowych oraz mnóstwo innego sprzętu. Zatrzymano także eksploatację szybów naftowych, których ponowne uruchomienie potrwać może pół roku, a tym samym odcinając Sudan Północny od większości ropy, którą wydobywano na jego terenie. Okupacja Panthou/Heglig trwała 10 dni, a SPLA wycofała się z tego rejonu pod wpływem ostrych nacisków ONZ, Unii Afrykańskiej, USA, EU i innych państw.

Lokalizacja pól naftowych, ropociągu, obozowisk Misseriya i Dinka w regionie Abyei oraz Panthou/Heglig

No i tu właśnie pojawia się pytanie, dlaczego świat tak intensywnie zareagował na działania Dżuby, milcząc na temat wszystkich wcześniejszych grzechów Północy wymienionych powyżej? Dlaczego nikt nie protestował i nie groził sankcjami Północy, gdy ta zrzucała bomby i atakowała lądem suwerenny kraj? Dlaczego zatem kontrofensywa SPLA spotkała się z tak ostrą krytyką, a łamanie praw człowieka w Kordofanie Południowym i Nilu Błękitnym, czy też wyrzucanie z Północy setek tysięcy Południowców (ostateczny termin upływa 20 maja 2012 roku) odbywa się bez echa? Może najzwyczajniej w świecie nie chodzi o nic więcej jak tylko o ropę i brudne pieniądze? Wszak czarne złoto nie płynęło tylko do Chartumu, lecz przede wszystkim dalej w świat… i może właśnie to tak zabolało świat, a nie jakaś tam trudna sytuacja bóg wie gdzie, uchodźcy i głodne dzieci?

Historia porozumień w sprawie granicy regionu Abyei (za Small Arms Survey)

Żeby było ciekawiej oba Sudany uważają Panthou/Heglig za własność. Jest to oczywiście spuścizna kolonializmu, lecz także manipulowania przy podziale administracyjnym i granicach prowincji na początku lat 80. XXw., po odkryciu ropy naftowej w Sudanie. W 2009 roku Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy przyznał Heglig (wg Południowców Panthou) Północy, jednakże specjalista od spraw Sudanu dr Douglas H. Johnson uważa, iż jednoznaczne przyznanie tegoż rejonu Północy było przedwczesne i krzywdzące. W 1983 roku prawdopodobnie przerysowano granicę stanu Unity i prowincji Kordofan Południowy, tak aby budowany ropociąg znalazł się w Kordofanie. Tym samym trybunał przyznając te ziemie Północy uznał niejako czystki etniczne na Dinka Rueng, do których ongiś należały te ziemie (nazywane Panaru), oraz machlojki na mapach za słuszne. Problem jest złożony, gdyż tak jak w przypadku Abyei, pastwiska te użytkowane były przez Dinków oraz sezonowo przez zarabizowanych Misseriya.

Ciekawe jak dalej potoczy się owa niebezpieczna gra między Sudanami? Czy dlatego świat stara się wywierać silniejszą presją na Dżubie, bo wie, że z twardogłowym reżimem Bashira i tak nic nie wskóra? Czy wreszcie mają sens jakiekolwiek negocjacje z Bashirem, skoro od dekad pokazuje on,  że coś podpisać to nie oznacza dotrzymywać danego słowa.

Mamy nowego króla!

Dodaj komentarz

Król Anyuak’ów Akwai Agada Akwai Cham podczas koronacji (za www.anyuakmedia.com).

25 kwietnia 2012 roku w królestwie Anyuak’ów koronowany został nowy król - Akwai Agada Akwai Cham. Ceremonia odbyła się w pałacu królewskim we wsi  Otalo w Pochalla County w stanie Jonglei. To już drugi król koronowany podczas naszej bytności w Sudanie Południowym (patrz “Koronacja w kraju Azande“). Co ciekawsze nowy król Anyuak’ów ma również obywatelstwo amerykańskie. Idąc tym tropem, czyż Akwai Agada Akwai Cham nie jest przypadkiem pierwszym w historii amerykańskim królem?

Zdjęcia z ceremoni możecie obejrzeć na internetowym serwisie Anyuak’ów: www.anyuakmedia.com .

L.U.A.L – King around here

Dodaj komentarz

Dziś dla Was na majówkę wprost z Sudanu Południowego -

L.U.A.L., czyli Lual D’Awol w klasycznie hip-hopowym kawałku King Around Here:

Droga – rzeka

2 komentarzy

Droga – rzeka, Dżuba jak Wenecja;)

Zaczęła się pora deszczowa – oto ulica przed naszym domem po krótkim deszczu…

Reżyseria/zdjęcia: Kiwi Production and Destruction

W rolach głównych: Agopans

Gua

Dodaj komentarz

 

Gua (czyt. głaa) w języku Nuerów oznacza pokój (dobro), Gua to jeden z najpopularniejszych kawałków południowosudańskiego artysty Emmanuel’a Jal’a, Gua Africa to także założona przez niego organizacja pomocowa. Gua to również tytuł pierwszego albumu artysty, na którym w ramach pojednania utwory śpiewane są po angielsku, arabsku oraz w językach Dinka i Nuer. Emmanuel Jal, pochodzący z okolic Tonj (Tong) w stanie Warrap, podczas wojny domowej jak setki tysięcy południowosudańskich dzieciaków przemaszerował cały kraj do Etiopii, gdzie otrzymał podstawową edukację i został dzieckiem-żołnierzem w szeregach SPLA. Jednak w pewnym momencie los uśmiechnął się do niego, niepokorna pracownica organizacji humanitarnej, Brytyjka Emma McCune przeszmuglowała go z Waat do Nairobi, gdzie zaczął uczęszczać do szkoły i rozpoczął swoją karierę muzyczną. Dziś jest bodajże najbardziej rozpoznawalnym na świecie południowosudańskim muzykiem, a na swoim koncie ma kilka albumów oraz nagrań na składankch:

  • 2004 - Gua - Independent
  • 2005 - Help!: A Day in the Life - War Child
  • 2005 - The Rough Guide to the Music of Sudan - World Music Network
  • 2005 - Ceasefire - Riverboat
  • 2006 - Live 8 at Eden: Africa Calling - Emd Int’l
  • 2007 - Instant Karma: The Amnesty International Campaign To Save Darfur - Amnesty International USA and Art for Amnesty
  • 2008 - Warchild - Sonic
  • 2010 - Sudan Votes Music Hopes - MICT
  • 2010 - Emmanuel Jal’s 4th Studio Album
  • 2010 - Sudan Votes Music Hopes REMIXED ”kuar” remixes byHenrik Schwarz and Olof Dreijer(The Knife)

Historia Emmanuela została także opowiedziana w książce War Child: A Child Soldier’s Story autorstwa  Megan Lloyd Davies oraz przedstawiona w filmie dokumentalnym War Child (2008). Jal zagrał również w filmie Africa United (2010). Oprócz organizacji Gua Africa Emmanuel napędza także ruch We Want Peace (We Want Peace 2012).

Czarny chrystianizm – G.J. Kaczyński

Dodaj komentarz

Książka Grzegorza J. Kaczyńskiego pt. Czarny chrystianizm. Ze studiów nad ruchami afrochrześcijańskimi.dotyczy ruchów religijnych, w których strukturze doktrynalnej centralną rolę pełni idea Jezusa Chrystusa w powiązaniu z wybranymi elementami tradycji afrykańskiej. Ruchy takie zaczęły powstawać w Afryce w połowie XIX wieku, na szerszą zaś skalę od początku wieku XX. W roku 1990 w Afryce działało ponad 8000 ruchów religijnych w nurcie afrochrześcijaństwa zrzeszając ponad 35 milionów osób. Szacunki z tamtego okresu na rok 2000 mówiły o wzroście liczby wiernych do 52 milionów. Jak to faktycznie wygląda obecnie? Choć Sudan Południowy na tle reszty Afryki jest tylko wzmiankowany na stronach tej książki, to muszę o niej wspomnieć na blogu. Jeśli ktoś z Was kiedyś zauważył w Afryce mnogość najróżniejszych kościołów o najdziwniejszych nazwach, to w tej książce może odnaleźć ich genezę.

W Sudanie Południowym wzmiankowane są tylko dwa afrochrześcijańskie ruchy religijne: jeden powstały w 1937 roku wśród Azande oraz drugi Episcopal Praisers wśród plemion Kuku i Kakwa. Ponadto w Ugandzie wśród plemion z pogranicza Sudanu i Ugandy wystąpiły ruchy Trumpeters (Praisers) wśród Kakwa oraz The Chosen Evangelical Revival wśród Acholi. Skąpe dane z początku lat 90-tych na temat ruchów tego typu w Sudanie są m.in. wynikiem faktu, że był to akurat środek wojny w południowym Sudanie. Nie wiadomo, czy do podpisania porozumienia pokojowego między Sudanami było więcej afrochrześcijaństwa na Południu, z całą jednak pewnością później nastąpiła eksplozja. Dziś w Dżubie oraz innych miastach, miasteczkach i wsiach Sudanu Południowego znajdziemy dziesiątki, jeśli nie setki najróżniejszych kościołów i zgromadzeń religijnych. Jest oczywiście Kościół Katolicki, Luteranie, Kościół Anglikański, Prezbiterianie, Świadkowie Jehowy, Zielonoświątkowcy, lecz także kościoły czysto afrochrześcijańskie jak wywodzący się z Kenii African Independent Pentecostal Church of Africa czy Episcopal Church. Mamy też na przykład kościół Mountain of Fire and Miracles Ministries oraz International Eden Fight Church… postaram się dodawać tu najoryginalniejsze z napotkanych w Dżubie kościołów.

Punkty oznaczają plemiona, w których życiu religijnym ruchy afrochrześcijańskie odgrywają dominującą rolę. Wg Schism and Renewal in Africa. Oxford University Press, Nairobi-Addis Abeba-Lusaka 1968 (za http://archiwum.wiz.pl/1998/98014300.asp)

Szczegóły książki:

Grzegorz J. Kaczyński –  Czarny chrystianizm. Ze studiów nad ruchami afrochrześcijańskimi.

Wydawnictwo Naukowe PWN

Warszawa 1994

Stron 274

Zawiera rozdziały:

I. Syndrom afrykański (na styku tradycyjnej Afryki z chrześcijańską Europą)
II. Poprzednicy afrochrystianizmu (z lektury kronik o dawnym Królestwie Konga)
III. Afrochrystianizm w perspektywie historyczno-statystycznej
IV. Typologia afrochrystianizmu
V. Separatyzm i profetyzm
VI. Afrochrystianizm jako zjawisko społeczne

Nota metodologiczna
Indeks osób
Wykaz ruchów, kościołów i wspólnot afrochrześcijańskich
Summary.

PS. Postanowiłem umieszczać na blogu także tytuły związane z Sudanem, które tylko przejrzałem, a nie przeczytałem od deski do deski – stąd brak wypunktowania w Afrykach.

Bombardowania Unity, starcia o Heglig

Dodaj komentarz

Północnosudański myśliwiec (www.gurtong.net)

Ostatni tydzień konfliktu między Północą a Południem (przegląd informacji prasowych):

- Bentiu – stolica stanu Unity było dwukrotnie bombardowane przez północnosudańskie antonovy. Bomby spadły na Bentiu oraz na Mayom county. Bezskutecznie próbowano zbombardować most na Bahr el-Ghazal, za to bomby trafiły na targowisko w Bentiu (ok. 14-tej), a także na siedzibę UN niszcząc generator i radiostację. Zginęło 10 cywili, 14 zostało rannych. Chartum oczywiście zaprzecza, jakoby wysłał bombowce nad terytorium Południa.

- Południe twierdzi, że zestrzeliło północnosudańskiego myśliwca MIG 29 nad terytorium Heglig. Jeśli to prawda, to byłby to już drugi MIG zestrzelony przez SPLA, co ciekawsze wojsko Południa nie dysponuje prawdopodobnie żadnymi rakietami przeciwlotniczymi.

- SPLA odparło też kontratak na pola naftowe Heglig i wciąż kontroluje ten teren, przyznany w 2009 roku przez Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy Chartumowi. To jednak w Heglig znajdowała się główna baza wojskowa Północy, skąd miesiąc temu rozpoczęły się ataki na Południe, które doprowadziły do zaostrzenia konfliktu.

- zatrzymanie przez SPLA eksploatacji ropy na polach Heglig zmniejszyło o ponad połowę wydobycie tego surowca przez Chartum. Ponoć ponowny rozruch pól zająłby pół roku.

- przez południowosudańskie miasta przetoczyły się fale pokojowych demonstracji popierających decyzję prezydenta Salva Kiir o niewycofywaniu wojsk z rejonu Heglig. Obszar ten wg granic z 1956 roku leżał w obrębie południowego Sudanu i był częścią obecnego stanu Unity.

- północna policja zajęłą ponato prywatne mieszkanie w Chartumie wiceprezydenta Sudanu Południowego, dr Riek’a Machar’a

- w Dżubie po staremu: nie ma prądu, paliwa na stacjach benzynowych, cementu… spokojno!

Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 47 other followers