Raport UN OCHA

Dodaj komentarz

Najnowsze dane UN OCHA nt. kryzysu w Sudanie Południowym. Po 8 miesiącach konfliktu około 1,5 miliona ludzi opuściło swoje domy, a blisko 4 miliony zagrożonych jest głodem.

SSudan snapshot

Mistrzowie hipokryzji

Dodaj komentarz

Rządzący Sudanem Południowym to swoiści mistrzowie hipokryzji na miarę Putina czy Kim Dzong Ila. Masakrę w bazie UN w Borze potrafią publicznie przedstawiać jako „pokojową demonstrację”. Ponadto rząd będzie badał, kto pierwszy zaczął strzelać, „pokojowi młodzieńcy”, którzy walili z kałachów w powietrze zanim jeszcze dotarli do bazy ONZ, czy może peacekeepersi z UN. W Sudanie Południowym nie ma nic dziwnego w tym, że „pokojowi demonstranci” niosą ze soba kałachy, bo przecież większość społeczeństwa takowe posiada, i od czasu do czasu zdarzy im się pożyć w pokoju. Brawo ministrze informacji Michael Makuei Lueth.

 http://www.sudantribune.com/spip.php?article50701

Natomiast po masakrze dokonanej przez rebeliantów w Bentiu ten sam „honourable” minister znowu przypuścił atak na ONZ, oskarżając UN o nie przyjęcie uchodźców do swojej bazy i odesłanie ich do meczetu, gdzie zostali wymordowani. UN prostuje, ale „honourable” ma to pewnie gdzieś, bo co z tego, że z 8 tys. uchodźców w bazie zrobiło się w ciągu dnia 22 i pół tysiąca. Na pewno liczby kłamią, a słowo „honourablego” zawsze najświętsze.

https://radiotamazuj.org/en/article/unmiss-accuses-s-sudan-minister-false-statements

Jakbyście mieli jakieś wątpliwości, to każdy matoł na jakimkolwiek stołku w tym kraju to nie jest już zwykły człowiek, generał, czy minister, to już musi być „honourable” i normalnie po rękach całuj.

Kryzys humanitarny

Dodaj komentarz

Artykuł w Gazecie Wyborczej na temat sytuacji humanitarnej w Sudanie Południowym. Dane wydają się nieco przesadzone, jak to w przypadku ONZ bywa, niemniej jednak sytuacja jest naprawdę poważna. http://wyborcza.pl/1,75248,15759508,Sudan_jak_Etiopia_w_latach_80__Glod_grozi_7_milionom.html

 

Statystyki z Radio Miraya

1 komentarz

Ostatnio w Radio Miraya słuchałem audycji nt. szkolnictwa w Sudanie Południowym. Statystyki, które wyłowiłem z audycji nieco mnie poraziły. Jedynie 17% szkół podstawowych w kraju to szkoły pełnowymiarowe, tzn. zapewniające edukację przez wszystkie 8 klas. W stolicy oczywiście tego nie zobaczycie, tutaj dzieciaki mają mundurki, niekture są nawet wożone „gimbusami” do prywatnych szkół. Jeśli pojedzie się na prowincję w stanie Centralna Ekwatoria, to też raczej nie ma tragedii, choć mogłoby być lepiej. Tak więc te 83% niepełnowymiarowych podstawówek porozsiewanych jest gdzieś na obszarze dwa razy większym od Polski, a co gorsza ostre tarcia etniczne w stanie Jonglei, czy też pomniejsze w innych stanach (plus ataki rebelianckie) na dodatek puściły z dymem część owych niepełnowymiarowych szkółek. Na północ od Dżuby tablica w cieniu rozłożystego mangowca to jak najbardziej „normalna” podstawówka. Co gorsza, pomijając problemy lokalowe, nauczycielami w takich wiejskich podstawówkach są osoby, które często same zakończyły edukację na poziomie szkoły podstawowej. Ale inaczej na razie być chyba nie może, gdy poziom analfabetyzmu w Sudanie Południowym wynosi około 75%, zaś wśród kobiet 88%…

W wolnej chwili możecie posłuchać sobie Radio Miraya, rozgłośni UNMISS (United Nation Mission in South Sudan). Spikerzy radiowi są lokalni, często też można posłuchać oryginalnej sudańskiej muzyki (w zależności od audycji). W porównaniu z BBC, gra muzyka i nie ma angielskiej flegmy. I na prawdę, jeśli nigdy nie spotkaliście się z południowosudańskim akcentem angielskim, to warto chwilę posłuchać . „Aj em e tićia from de Dźonglei stejt”. Usłyszycie, jakie to nieprawdopodobne, że nilockie języki Dinka i Nuer, używają swojsko brzmiących dźwięków: „dź”, „ć”, ś”…

Początek lutego w Sudanie Południowym

2 komentarze

Oto garść informacji o wydarzeniach związanych z Sudanem Południowym z początku lutego:
– Sudany podpisały w Addis Abebie Pakt o nieagresji. Chciałbym wierzyć, że ma to faktycznie jakieś znaczenie dla pokoju. Oba kraje oskarżają się nawzajem o wspieranie rebeliantów, Bashir co chwila grozi wojną, a ostatnio Południe całkowicie wstrzymało wydobycie ropy. Niestety historia pokazuje, że obiecywanie i podpisywanie przychodzi politykom z Chartumu bez większych trudności, jednak na ich słowie bynajmniej nie można polegać jak na Zawiszy.

– W stanie Jonglei od początku pory suchej, czyli od końcówki ubiegłego roku, trwają krwawe walki etniczne pomiędzy Lou Nuer a Murle oraz Murle a Dinka Bor. Pierwsi najeżdżają drugich, zaś drudzy trzecich i tak ostatnia fala przemocy trwa już od kilku miesięcy. W jej rezultacie zginęło już kilka tysięcy osób, porwano setki/tysiące dzieci (ot, taka tradycja), uprowadzono dziesiątki tysięcy sztuk bydła, zaś jakieś 150 tysięcy osób uciekło ze swoich domostw przed przemocą. ONZ wzywa do przeprowadzenia międzynarodowego, niezależnego śledztwa w tej sprawie i grozi postawieniem winnych przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym, jednak kolejne odwetowe ataki dzieją się dzień po dniu. A wszystko zaczęło się ponoć przeszło 50 lat temu od byka należącego do Lou Nuer i byka Murle, które zakleszczyły się rogami przy wodopoju, w efekcie czego jeden z nich został zabity…

– Podobnie, choć mniej krwawo, w stanie Warrap uprowadzono podczas obecnej pory suchej blisko sto tysięcy sztuk bydła. Na zorganizowanym przez ONZ spotkaniu mającym pojednać wiele zwaśnionych stron nie osiągnięto jednak pokoju. Choć wg świadków rozmowy przebiegały w dobrym kierunku, to w pewnym momencie ochrona/milicja/policja/wojsko jednej ze stron zaczęło strzelać. Jak można się domyślić w świecie, gdzie każdy ma broń wywiązała się strzelanina bez ładu i składu, w wyniku której zginęło ponad 70 osób, a spotkanie zakończyło się fiaskiem. Ciekawe ile jeszcze pór suchych musi upłynąć, by w Sudanie Południowym zakończyła się owa „sarmacka tradycja” podjazdów? Problem jest mocno skomplikowany, choćby ze względu, że akcje rozbrajania cywilów nie przynoszą większych efektów. Nie ma się zresztą czemu dziwić, skoro wojsko czy policja nie są w stanie zapewnić bezpieczeństwa obywatelom najmłodszego kraju świata (całkowity brak infrastruktury, np. dróg, sprawnej administracji itp.; tu na prawdę wszystko powstaje totalnie od zera!), a poza tym zawsze zachodzi podejrzenie, że rozbrojenie może być przeprowadzone jednostronnie, co doprowadziło by którąś ze stron do bezbronności i jeszcze większej rzezi.

– Jak widać sytuacja nie jest lekka, tym bardziej w świetle alarmów ONZ, iż podczas tegorocznej pory suchej żywności zabraknie połowie ludności Sudanu Południowego. Przyczyną takiego stanu jest m.in zamknięcie granicy między Sudanem Północnym a Południowym (a co za tym idzie wysokie ceny żywności, w sytuacji gdy nowe szlaki komunikacyjne jeszcze się nie wykształciły) oraz duża liczba uchodźców. Obecnie w Sudanie Południowym mamy: 1). tzw. przesiedleńców, Południowców wracających z Północy, po tym jak po secesji Sudanów przestali być obywatelami tegoż drugiego kraju i musza wrócić do Ojczyzny; 2). setki tysięcy uchodźców z Kordofanu Południowego i Nilu Błękitnego, regionów Północy, gdzie chwilę po secesji wybuchły rebelie przeciwko rządom Chartumu; 3). uchodźców ze spornego rejonu Abyei. głównie Dinka Ngok, który to w maju 2011 roku został zajęty przez arabskie milicje i północnosudańską armię; 4). setki tysięcy uchodźców wewnętrznych (IDP, Internally Displaced Person) wynikających z sytuacji kryzysowych w stanie Jonglei, Warrap, Unity; 5). uchodźców wewnętrznych i uchodźców z Konga DR oraz RŚA związanych z działalnością LRA, Bożej Armii Oporu Josepha Kony’ego. Prawda, że skomplikowane te maksymalne uproszczenia?

– Ponadto stolica Sudanu Południowego zrezygnowała z usług profesjonalej, rodzimej firmy oczyszczającej miasto. Od początku lutego zamiast normalnych śmieciarek odpady zbierane są zwykłymi, odkrytymi ciężarówkami, a zamiast regularnie opróżnianych koszy na śmieci na poboczach ulic zalegają sterty cuchnących odpadów. Ot, taki „postęp” cofający miasto o dekadę wstecz. Wyobraźcie to sobie przy codziennych temperaturach przekraczających 40 stopni Celsjusza i spadających noca o jakieś 10 kresek…

– Władze Dżuby lubują się ostatnio w radykalnych rozwiązaniach, czego kolejnymi odsłonami jest równanie z ziemią stołecznych targowisk oraz całych kwartałów mieszkalnych o tradycyjnej zabudowie, chatkami – tukulami. Jeśli chodzi o drugąsprawę, to z pewnością potrzeba uregulować kwestię własności ziemi w sytuacji, gdy jej ceny można porównywać z Moskwą czy Manhatanem. Pytanie tylko jak się to odbywa? Natomiast jeśli miasto chce zmodernizować targowiska, to raczej przydałyby się jakieś projekty i plany budowy nowych obiektów… Cóż, burzyć łatwo, zobaczymy co zostanie na tych gruzach zbudowane?

– Na koniec pozytywne wieści. Sudan Południowy został przyjęty do CAF, Afrykańskiej Konfederacji Piłkarskiej, członka FIFA. Ciekawe, czy jacyś południowosudańscy sportowcy wezmą udział w tegorocznej olimpiadzie? Polonia szykuje się do zimowej, oczywiście po uzyskaniu obywatelstwa:)