Piknik nad Nilem

2 Komentarze

O jedno na południu Sudanu martwić się nie trzeba – o pogodę! Masz jak w banku, że zawsze będzie gorąco i słonecznie. Cóż zatem począć z leniwą niedzielą? Może by tak zrelaksować się nad rzeką wędkując?

Tak też wybraliśmy się poza Juba poleżeć w cieniu mangowców w powiecie Północne Bari. Rozpaliliśmy grilla, zarzuciliśmy wędki, ale jako że nikt z nas zapalonym wędkarzem nie jest (osobiście miałem wędkę w rękach po raz drugi w życiu), więc sportowe łowienie szybko nas znudziło i żyłki samotnie moczyły się w rzece… bez skutku. Dużo bardziej rozrywkowe okazało się spływanie z krokodylami w wartkich wodach Białego Nilu – przeżycia bezcenne.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

 

Reklamy

Referendum

2 Komentarze

Zegar odmierzający czas do referendum na rondzie w Juba

Coraz bliżej i bliżej do kluczowego dla Sudanu, jak i całej Afryki oraz sporego kawałka reszty świata wydarzenia – do secesyjnego vel zjednoczeniowego referendum pozostało już mniej niż 50 dni! Od pewnego czasu na jednym z głównych rond stolicy Południa specjalny zegar odmierza dni, godziny i minuty do głosowania.

Na mocy podpisanego pięć lat temu porozumienia pokojowego (CPA –
Comprehensive Peace Agreement) pomiędzy 9 a 15 stycznia 2011 roku mieszkańcy Południowego Sudanu mają opowiedzieć się za secesją i utworzeniem niepodległego państwa bądź sojuszem z Północą. Początek następnego roku wydaje się być momentem historycznym dla Sudanu, Afryki i świata, lecz dla rządu z Północy raczej czasem histerycznym. Chartum wszelkimi możliwymi sposobami usiłuje nie dopuścić do referendum, przesunąć jego termin bądź zdyskredytować Południowców na arenie międzynarodowej. Wciąż nie ma porozumienia w sprawie ostatecznego przebiegu granicy Północ-Południe, obie strony koncentrują na pograniczu wojska i sporadycznie dochodzi tu do potyczek.

Karta do głosowania

W szczególności nieokreślony jest status roponośnego okręgu Abyei. Rozmowy na ten temat już kilkukrotnie utykały w martwym punkcie i do dziś nie wiadomo, kto ma prawo głosować tu w referendum. Problem jest mocno złożony, gdyż ziemie te zamieszkują głównie Dinka Ngok, lecz tradycyjnie w porze suchej tereny te stanowią miejsce migracji zarabizowanych pasterzy Misseriya oraz ich stad. Dodatkową zadrą w całym mętliku jest fakt, iż zarabizowane plemiona od wieków porywały wiernych tradycji Nilotów na niewolników, zaś w czasie ostatnich wojen domowych były uzbrajane przez rząd w Chartumie i wykorzystywane do eksterminacji Dinków i tym samym oczyszczania terenów pól naftowych ze zbędnych elementów przeszkadzających w ich eksploatacji. Kto zatem powinien decydować o przyszłości tego regionu?

Referendalny plakat

Na Południu wszyscy czekają na referendum, a nastroje jednoznacznie wskazują na przeważającą większość za separacją. Tak przynajmniej jest na południu Południa, pogranicze jest dużo bardziej złożone. Czy zdarzy się cud i ewentualna separacja przebiegnie pokojowo? Taki obrót sytuacji byłby czymś naprawdę nadzwyczajnym w historii Afryki, a w szczególności Sudanu. Przedziwnie Południowcy są z reguły nastawieni niezwykle optymistycznie do sytuacji po referendum. Nie chcą więcej wojny i nie wierzą w jej nową eskalację, jednak… Chartum wielokrotnie pokazywał, że jego działania są irracjonalne z naszego punktu widzenia. Mniejsza z ekonomią, opinią publiczną itp. – Chartum od lat prowadzi świętą wojnę z niewiernymi próbując stać się wzorcowym krajem islamistycznym. Jak zatem mógłby przełknąć oddzielenie się chrześciańsko-animistycznego Południa? Nie jest to na rękę ani gospodarczo-ekonomicznie, ani ideologicznie.

Referendalny plakat

Z kolei dla Sudanu Południowego „Yes for separation” w referendum stanowi nieomal wszystko. Do niepodległości wystarczy zaledwie 50% plus jeden głos. Do referendum odmierzany jest czas, do referendum istnieją jako takie plany działania rządu i ministerstw, zaś po referendum to już jakoś wszystkim lepiej się powiedzie, tak samo z siebie, z górki. Nadzieja rozrasta się tu do fenomenalnych rozmiarów, na swój sposób żyje w głowach milionów południowych Sudańczyków. Afryka żyje chwilą obecną specjalnie nie troszcząc się o przeszłość czy przyszłość, więc trwa tu ogólne „Celebrating peace and prosperity”. Wolność irytuje jednak radykałów z Północy i za wszelką cenę będą starali się ją ukrócić, np. poprzez zakręcenie kurka z ropą (ropa z Południa rafinowana jest na Północy, po czym ponownie wraca na Południe). Jakiego rodzaju presje Chartum zastosuje wobec Juba (Dżuby), czy dojdzie do ostatecznej zbrojnej konfrontacji? Tak czy siak Południowcy nie mogą zaprzepaścić choćby obecnej autonomii, wszak nie po to ich dziadkowie, ojcowie i obecne pokolenie cierpiało i walczyło przez ponad 40 lat…

Karta rejestracyjna do głosowania w referendum

Rejestracja wyborców rozpoczęła się dopiero 14 listopada i potrwa zaledwie do 1 grudnia 2010 roku. Do rejestracji wymagany jest sudański dokument (nawet, jeśli stracił ważność), dokument wydany przez UNHCR (United Nations High Commissioner for Refugees, czyli komisję ONZ do spraw uchodźców) bądź też w przypadku braku jakichkolwiek dokumentów (co jest powszechne w Południowym Sudanie) ustne oświadczenie lidera lokalnej społeczności obecnego w komisji rejestracyjnej. Do głosowania uprawnione są osoby powyżej 18 roku życia, których rodzinne i etniczne korzenie sięgają Południowego Sudanu. Udział w referendum możliwy jest tylko z kartami wydawanymi podczas rejestracji. W związku z faktem, iż większość mieszkańców Południa jest niepiśmiennych głosowanie odbywać się będzie poprzez złożenie odcisku palca na karcie zawierającej dwa proste symbole i wyrażające „Unity” oraz „Separation”.

Zegar tyka, miasta i wsie oblepiane są plakatami, rozgłośnie nadają propagandowe audycje (zarówno na Północy jak i na Południu), a czas pokaże jak rozwinie się sytuacja… Skierujmy nasze oczy na Południowy Sudan – referendum to naprawdę kluczowy moment dla przyszłości tego regionu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kazimierz Nowak w Rejaf

Dodaj komentarz

Tabliczka pamiątkowa Kazimierza Nowaka w Rejaf, Sudan Pd.

Dnia 4 listopada 2010 roku, dokładnie w I rocznicę wyruszenia sztafety AfrykaNowaka.pl, odsłoniliśmy w Południowym Sudanie kolejną tabliczkę pamiątkową poświęconą podróży Kazimierza Nowaka przez Afrykę w latach 1931-1936. Zawisła na drzwiach misji katolickiej w Rejaf (Rajaf), gdzie na przełomie roku 1932 i 1933 Nowak gościł dwukrotnie: raz w drodze z Juby do Torit a następnie przed wyruszeniem w stronę Konga. Spędził tu łącznie ładnych kilka dni włócząc się po okolicy, wieczorami przy kaganku pisując listy do żony i artykuły do prasy, zaś po nocach w zaciszu izby wywołując klisze i wykonując odbitki zdjęć. Właśnie fotografiami Nowak często odwdzięczał się swoim gospodarzom i dobroczyńcom, i w ten sposób zarabiał na dalszą podróż oraz utrzymanie rodziny w kraju. Z kolei AfrykaNowaka.pl serdecznie dziękuje fundatorom tabliczki: Andrzejowi Urbanikowi i Travelbit.pl – Centrali polskich globtroterów oraz gorąco pozdrawia wszystkich uczestników 26. OSOTT, czyli Ogólnopolskiego Spotkania Obieżyświatów, Trampów i Turystów!

Zdjęcie z leopardem, które znajdziecie na 103 stronie książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” zostało zrobione właśnie w okolicy Rejaf. Chociaż podczas swej podróży przez dziką Afrykę Nowak nie raz marzył o broni palnej, co pozwoliłoby mu m.in. urozmaicić ubogą dietę, jednakże nigdy nie było go na nią stać. Przez kontynent przedzierał się więc z tubylczą bronią – dzidami i nożem. Strzelby widoczne na niektórych zdjęciach to broń pożyczana przez Nowaka po drodze. W Sudanie myśliwskie przygody Kazika umożliwili misjonarze, pożyczając mu strzelbę m.in. w Lul (w kraju Szylluków) oraz właśnie w Rejaf.

Upolowanie zwinnego geparda to nie lada sztuka. Właściwie to Nowak miał być ofiarą kota, jednak nasz bohater był szybszy. Celnym strzałem zwalił czyhającego na drzewie, gotowego do ataku zwierzaka. Piękne trofeum w postaci skóry z jednym tylko otworem od kuli pomiędzy oczyma wzbudziło jednak złość i zazdrość wśród misjonarzy. Szczególnie właściciel karabinku, ojciec przełożony z Rejafu nie mógł znieść, że to nie on ustrzelił zwierzaka. Spędził w Sudanie kopę lat, regularnie wybierał się na polowania i nic. Problem jednak w tym, że ówcześni Biali w Afryce wyruszali na łowy w towarzystwie tłumu tubylców, tym samym płosząc większość zwierzyny, a jeśli nawet już coś dopadli, to skóra z takiej konfrontacji, podźgana dzidami i podziurawiona kulami, była raczej kiepskim trofeum. Nowak włóczył się po okolicy samotnie, był zafascynowany dziką przyrodą i to stanowiło klucz do jego sukcesu myśliwskiego. Właściwie to wybrał się upolować coś na kolację dla misjonarzy, lecz zakradając się ku antylopom napotkał na swej drodze drapieżnika… i wieczerza zakończyła się sprzeczką o piękną lamparcią skórę.

Misja w Rejaf

Dzisiejszy Rejaf Wschodni to niewielka osada położona kilkanaście kilometrów od Juba – stolicy Południowego Sudanu, na wschodnim brzegu Białego Nilu. Działalność misjonarska zaznaczyła się tu m.in. nieco abstrakcyjną architektura krajobrazu wioski. Jej centrum stanowi monumentalny, ceglany kościół oraz parterowe zabudowania misji i szkoły również wzniesione z czerwonej, palonej cegły. Dookoła tychże zabudowań przysiadły tukule, tradycyjne okrągłe afrykańskie chaty o glinianych ścianach i słomianych dachach. Wgląda to nieco jak kępy opieńków wokół ściętego pnia.

Odsłonięcie tabliczki z ojcem Hilarym

Życie wioski toczy się w cieniu mangowców. My także zasiadamy porozmawiać o Kaziku pod rozłożystym mangowcem, tuż obok misji, w której 78 lat temu Nowak spędził wigilię Bożego Narodzenia. Ojciec Hilary jest zafascynowany historią, jednak materialnych śladów podróży Nowaka na próżno szukać w Sudanie. W 1964 roku islamski rząd Sudanu w ciągu kilku dni wyrzucił z kraju wszystkich obcokrajowych misjonarzy. Przez wiele lat szereg misji stało opuszczonych bądź zamienionych na magazyny. Część dokumentacji przepadła bezpowrotnie, a to co udało się wywieść może znajdować się w centralnych ośrodkach zakonów misyjnych. W Sudanie Nowak zatrzymywał się głównie u misjonarzy kombonian, których główna siedziba znajduje się w Weronie. Stąd gorący apel do wszystkich nowakomaniaków rezydujących we Włoszech, o próbę odnalezienia w komboniańskich archiwach tyczących Sudanu śladów podróży Kazimierza Nowaka, który w roku 1932 odwiedził takie misje jak Lul, Juba, Rejaf, Torit… W pamiętniku Nowaka z Rejafu, z dnia 15 grudnia 1932 widnieje wpis ojca Stefano Patroni… Do dzieła!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.