Czary skuteczniejsze niż policja!

Dodaj komentarz

Jak donosi dzisiejsza prasa, w Masiya koło Yambio (Zachodnia Ekwatroria) ujęto złodzieja… i nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby aresztowania dokonała policja, lokalna społeczność, bądź przypadkowy przechodzień. Stało się jednak inaczej. Poszkodowana właścicielka restauracji zwróciła się do czarownika, który rzucił  „wężowy czar”. Po trzech dniach u czarownika zjawił się delikwent z owiniętym wokół szyi półtorametrowym wężem. W obecności policji z jego kieszeni wyciągnięto skradzioną wcześniej gotówkę. Nawet po odczarowaniu złodzieja nie mógł on podnieść się z klepiska.

Co prawda wg różnych gazet różnica w skradzionej kwocie jest znacząca, 160SSP vs. 150,000SSP, jednak pozostałe fakty się pokrywają, wszystkie poparte relacjami naocznych świadków! To niejako odpowiada na  pytanie postawione przezemnie przy okazji recenzji książki Czary, wyrocznie i magia u Azande E.E. Pritchard’a. Tak, magiczne tradycje i wiara w czary wśród Azande są wciąż żywe!

Article from The New Nation, 20/03/2012

Article from The New Times, 20/03/2012

Reklamy

Czary, wyrocznie i magia u Azande

1 komentarz


Książka Czary, wyrocznie i magia u Azande słynnego brytyjskiego antropologa Edwarda E. Pritchard’a (ucznia Seligmana i Malinowskiego) opowiada o pewnych bardzo specyficznych zagadnieniach społecznych wśród grupy etnicznej Zande (Azande). Choć lektura wymaga lekkiego wysiłku intelektualnego podczas czytania, to jednak przenosi nas do południowo-zachodniego Sudanu Południowego lat 20. XX wieku, pośród zandyjskich czarowników, czarnoksiężników, książąt czy też prostych ludzi, a wszędzie wokoło unoszą się czary i magia. Pritchard spędził wśród Azande 20 miesięcy, żył w chacie pomiędzy nimi, nauczył się ich języka, chodził z nimi na polowania, lepił garnki oraz uczestniczył w magicznych ceremoniach. We wspomnieniach z pracy badawczej przeczytamy: Nauczyłem się od afrykańskich ludów „pierwotnych” o wiele więcej, niż oni nauczyli się ode mnie, więcej niż kiedykolwiek nauczyłem się w szkole. Nauczyłem się czegoś o odwadze, wytrzymałości, cierpliwości, pogodzeniu z losem i wyrozumiałości.

Oprócz ciekawostek bezpośrednio związanych z tematem książki, jak np. szukanie porady u zandyjskich wyroczni: trucizny, termitów, stosów patyczków lub deseczki do pocierania, społecznych funkcji czarów, obrzędów, znachorstwa, czy też przygotowywania i zażywania „leków” mających chronić przed czarami bądź objawiać to co ukryte, w pamięci utkwiła mi pewna anegdota z życia Pritcharda. Otóż jako młody student, przed wyruszeniem na swoją pierwszą wyprawę do Afryki Środkowej, próbował dowiedzieć się od doświadczonych naukowcó jak właściwie powinno prowadzić się terenowe badania antropologiczne. Od każdego z autorytetów usłyszał co innego: Nie rozmawiaj z informatorem dłużej niż dwadzieścia minut, jeśli bowiem ty nie znudzisz się przez ten czas, to on się znudzi (Westermark), Należy zawsze zachowywać się jak dżentelmen (Haddon), Bierz 10 granów chininy każdej nocy i trzymaj się z dala od kobiet (Seligman), Nie przejmuj się piciem brudnej wody, bo wkrótce i tak się na nią uodpornisz (Flinders Petrie), by w końcu od Malinowskiego usłyszeć: Nie wygłupiaj się Pan. Swój człowiek, słowiańska dusza;)

Niestety do dziś nie dotarłem do Ekwatorii Zachodniej, gdzie żyją Azande, więc ciężko mi powiedzieć jak intensywnie fruwają tam czary obecnie i jak działają zandyjskie „leki”. Postaram się sprawdzić…

Edward E. Evans-Pritchard
Czary, wyrocznie i magia u Azande

(Witchcraft, Oracles and Magic Among the Azande)
Przełożył Sebastian Szymański
Wstęp Joanna Tokarska-Bakir
wydanie I, oprawa miękka, 235 s.

Państwowy Instytut Wydawniczy (www.piw.pl)

Od wydawcy:

Książka Edwarda E. Evansa-Pritcharda jest owocem dwudziestu miesięcy pionierskich badań antropologicznych prowadzonych wśród ludu Azande w północno-środkowej Afryce. Pritchard nauczył się ich języka Azande, chodził z nimi na polowania, lepił garnki, radził się miejscowej wyroczni. Bardzo wcześnie spostrzegł, że sposób, w jaki Afrykanie organizują swoje życie społeczne, nie różni się w sensie funkcji od reguł, które z ukrycia zarządzają życiem angielskich gentlemanów. Był pierwszym antropologiem, który podważał tezę głoszącą istnienie zasadniczej różnicy między mentalnością ludów pierwotnych a mentalnością ludów cywilizowanych.

Początek maja w Sudanie

Dodaj komentarz

Sudan Południowy, który za niespełna dwa miesiące proklamuje niepodległość, uchwalił przejściową konstytucję na okres pięciu lat po 9 lipca. Osiemnaście opozycyjnych w stosunku do rządzącej SPLM partii protestuje przeciwko nowej konstytucji twierdząc, że m.in. oddaje ona za dużo władzy w ręce prezydenta oraz rządzącej partii, jeszcze bardziej ograniczając możliwości działania mniejszych partii.

W leżącym na Północy, przy granicy z Południem i spornym regionem Abyei, roponośnym stanie południowy Kordofan odbyły się wybory na gubernatora prowincji. Wybory powinny były się odbyć w kwietniu ubiegłego roku, w czasie pierszych od dekad ogólnosudańskich wyborów, lecz nie doszło do tego w związku z brakiem porozumienia w sprawie cenzusów. W tym roku do głosowania zarejestrowano o 100 tysięcy obywateli mniej niż w kwietniu 2010. Gubernatorem został kandydat północnej partii NCP Ahmed Haroun poszukiwany międzynarodowym listem gończym za zbrodnie wojenne w Darfurze. SPLM oskarża NEC (National Election Commision) z Chartumu o fałszerstwo. Wg oficjalnych wyników Haroun zdobył niewile ponad 6 tysięcy głosów więcej od Abdula Aziza Adama Al-Hilu, kandydata SPLM. SPLM odrzuciło propozycję NCP oferującą Al-Hilu stanowisko zastępcy gubernatora prowincji. Choć wybory przebiegły pokojowo specjaliści obawiają się eskalacji przemocy po ogłoszeniu wyników.

W sprawie spornego regionu Abyei trwają dysputy z udziałem Unii Afrykańskiej i innych mediatorów… Tymczasem strony zgodziły się wycofać siły poza granicę okręgu.

W odjazdach po bydło, tym razem w stanie Unity, zginęło ponad 80 osób.

Ponadto w Zachodniej Ekwatorii, w Bangu pomiędzy okręgiem Nagero i Tambura, zaatakowała LRA (Lord’s Resistance Army). LRA uderzyła w porze wieczornej w ludzi zebranych na uroczystości pogrzebowej zabijając jedną osobę i raniąc kilka. Tym razem oprawcy nie kazali poćwiartować i zjeść nieboszczyka, a w pogoń za rebeliantami ruszyła policja oraz miejscowa milicja (straż) tzw. Arrow Boys.

Na koniec coś optymistycznego – fundacja Billa Gatesa ma przekazać 5 milionów dolarów na rozwój południowosudańskiej stolicy – Juba.

Koronacja w kraju Azande

1 komentarz

Ziemie Azande w Sudanie Południowym (z http://www.gurtong.net)

Sudan Południowy teoretycznie jest krajem federacyjnym, jak w USA złożonym ze stanów. W jego obrębie znajduje się też kilka tradycyjnych, afrykańskich królestw, jak na przykład Królestwo Szylluków czy Anyuak w stanie Upper Nile, Hujang – jedno z królestw ludu Latuko we Wschodniej Ekwatorii, czy też Królestwo Tombura – jedno z królestw ludu Azande w Zachodniej Ekwatorii.

Koronowany król Tambura na tronie przyzdobionym ciosami z kości słoniowej (z http://www.sudantribune.com)

To właśnie Azande (Zande) w ubiegłym tygodniu koronowali swojego nowego monarchę, księcia Mboribamu Baabe Renzi Tambura. Uroczystość odbyła się 31 marca br. w Tombura, na zachód od Yambio. Nowy król został wskazany przez swojego ojca, króla Samuel Baabe Renzi Tombura przed jego śmiercią w 2005. Wykształcony w Ugandzie Mboribamu Baabe jest pierworodnym synem poprzedniego króla z drugą żoną, który to miał w sumie dwadzieściorgo potomstwa.

Tradycyjni tancerze Azande (www.sudantribune.com)

Mboribamu Baabe jest pierwszym królem oficjalnie koronowanym w Sudanie Południowym po długich latach prohibicji na tego typu tradycje w czasie rządów islamskiego Chartumu. Szef lokalnej społeczności wyraził nadzieję, że nowa konstytucja Sudanu Południowego przywróci częściowo tradycyjną władzę wodzom, królom i starszyźnie oraz pozwoli kultywować zarzucane tradycje.

"Latający" nóż Azande (http://southernsudan.prm.ox.ac.uk)

Azande stanowią dużą grupę etniczną zamieszkującą północno-wschodnią część DR Kongo, RŚA oraz południowo-zachodni Sudan Południowy. W odróżnieniu od większości mieszkańców Południa nie są Nilotami, lecz należą do nigero-kongijskiej grupy językowej. W XIX wieku tworzyli oni bardzo silną i dobrze zorganizowaną społeczność. Podbijali kolejne ludy na drodze zbrojnej oraz mieszanych małżeństw Azande i lokalnych elit. Ekspansja na ziemiach dzisiejszego Sudanu Południowego trwała dopóty dopóki Azande nie napotkali na swej drodze innej równie dużej i wojowniczej grupy etnicznej – Dinka. Kres państwowości Azande położył europejski kolonializm, a następnie arabska okupacja na południu „niepodległego” Sudanu.