Już trzeci tydzień nieprzejezdne jest główne przejście graniczne między Ugandą a Sudanem Południowym. To właśnie tędy wjeżdżają do Sudanu Południowego nieomal wszystkie towary. Jednakże ulewne deszcze i poddtopienia już drugi raz w tym roku zamieniły parukilometrowy odcinek drogi po ugandyjskiej stronie nieprzejezdnym. Media donoszą o ponad tysiącu TIRów koczujących od tygodni na granicy. Paliwo się jeszcze w Dżubie nie skończyło, ale pomyślcie o wszystkich warzywach i owocach, które zgniły w tym czasie na pakach ciężarówek. Granicę przekroczyć da się jedynie na piechotę, albo na moto-taksówce. Blisko stukilometrowy odcinek pomiędzy Nimule a Gulu jest aktualnie w trakcie budowy. Może już niebawem dzięki chińskim funduszom i specom pojedziemy tam po asfalcie, jednakże ostatnie 8km do granicy z Sudanem Południowym to nadal prawdziwy koszmar – nadrzeczny, bagnisty teren, do którego chińskie maszyny jeszcze nie dotarły. Na 700-kilometrową trasę Kampala-Dżuba składa się: asfaltowy odcinek Kampala-Gulu (z czego około 100km jest bardzo, bardzo mocno nadgryzione zębem czasu), dalej wspomniany, pozbawiony asfaltu fragment z Gulu do Nimule, oraz 200km nowej, asfaltowej szosy w Sudanie Południowym.

Prawdę mówiąc to jednak nie ponownie zalana granica skłoniła mnie do napisania tego postu, ale… pierwszy od 20 lat pociąg, który wjechał do Gulu! Tak, też nie dowierzam, lecz tak twierdzą media. Tym samym otwiera się nowa droga do importu towarów do Sudanu Południowego – koleją z portu w Mombasie aż do Gulu w północnej Ugandzie. Tymczasem dalej trzeba przeładować towar na TIRy i ruszyć na opisaną powyżej, nieszczęsną trasę, jednak jest nadzieji cień, że i to może się kiedyś zmienić. Rift Valley Railways, które wyremontowało 725km odcinek z Tororo (gdzie jest cementownia) do Gulu zamierza wyremontować kolejny odcinek z Gulu do Pakwach (i Arua?), docelowo zaś przedłużyć tory aż do Dżuby i drugą nitkę do Konga DR. Dla pozbawionego dostępu do morza Sudanu Południowego byłoby to naprawdę duże uproszczeniem tym bardziej, że nieomal wszystko jest tu importowane. Samo zredukowanie kosztów transportu cementu i stali z Ugandy znacząco wpłynęło by na tutejszy rynek, nie mówiąc już o takich oszczędnościach jak cysterny z paliwem trafiające wprost z portu w Mombasie do południowosudańskiej stolicy. Zatem TIRy na tory Ugando!

Reklamy