Hitler, złote zęby, bum tarara bum!

1 komentarz

Dlaczegóż bym nie miał sobie wstawić złotych zębów? Najlepiej takich dwudziestoczterokaratowych, czysto złociutkich. Świat i tak nas będzie zaskakiwał. I to grubo, tak z przytupem!

Weźmy na to przykład – hinduski Hitler z Dżuby.

Nowy erytrejski sklep w Sudanie Południowym. Nie wierzę własnym oczom, muszę zobaczyć z bliska, muszę dotknąć. Pytam ekspedientki, dlaczego ten przełącznik nazywa się Hitler?

Początkowo wzrusza ramionami. Włącza się szef:

– No tak, dziwne, nie zwróciłem uwagi.

– Jak można tak nazwać firmę? II wojna światowa, miliony zabitych…

– Tak, tak, oni są z Indii, oni nie wiedzą co to za wojna – kwituje erytrejska ekspedientka zza lady…

I na dodatek jeszcze R w kółeczku – Hitler firmowy zastrzeżony!

Ze złotymi zębami błyszczał bym uśmiechem.

PJK_4029

Prażynki

Dodaj komentarz

Pamiętacie PRL-owską wersję chipsów? Prażynki vel. przysmak świętokrzyski bądź jak to się tam u Was zwało w zależności od regionu. Najnowsze kulinarne odkrycie w Dżubie to właśnie bajecznie kolorowe prażynki. Do kupienia np. na przeciwko, na rogu „u Araba” za jednego funta, czyli już taniej się nie da. Polecam!

 

Polski motyw libańskich oliwek

Dodaj komentarz

Tym razem polskość wypatrzyłem w sklepiku u Hindusa, na rogu piaszczystych uliczek mocno południowosudańskiej dzielnicy Tong Ping (Tony Piny). Żeby jeszcze bardziej pogmatwać narodowościowo globalne koneksje handlu – na słoiku libańskich oliwek. Co ciekawsze nie ma na nim nigdzie napisane „Made in Lebanon”, ale za to jest „Produkt libański”.