ONZ uznaje Sudan Południowy

Dodaj komentarz

Niepodległościowy zegar w Juba

14 lipca 2011 roku, czyli pięć dni po proklamowaniu niepodległości przez Sudan Południowy, ów najmłodszy kraj świata został oficjalnie uznany jako 193. członek Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tym samym zadość stało się słowom sekretarza generalnego ONZ Ban Ki-moon’a, który podczas niepodległościowych uroczystości w Juba powiedział z trybuny: witaj Sudanie Południowy! Witaj w społeczności narodów!

Coś o nas…

Dodaj komentarz

Co nieco o południowosudańskiej polonii w przeddzień niepodległości, czyli o niespełna dwudziestoosobowej społeczności w najmłodszym kraju świata (w tym o naszym SmartSystem Int.).

Za PAP i Gazetą Wyborczą:
http://wyborcza.pl/1,91446,9910826,Poludniowy_Sudan__Polacy_pomagaja_w_budowie_nowego.html

Południowy Sudan. Polacy pomagają w budowie nowego państwa

W sobotę Dżuba zostanie oficjalnie ogłoszona stolicą Republiki Południowego Sudanu. Dwa dni przed proklamowaniem niepodległości przygotowania do ceremonii idą pełna parą. Mają w nich udział także Polacy

Południe Sudanu to jeden z najsłabiej rozwiniętych regionów na świecie. Mieszkańcy zamiatają szczotkami jedyne 10 km asfaltowych dróg, co jest zajęciem dość karkołomnym ze względu na wszechobecny kurz. Polska firma Smart System pospiesznie instaluje latarnie miejskie zasilane energią słoneczną. 
„Latarnie zaświecą od soboty – powiedziała PAP prezes firmy Edyta Kijewska, która w Południowym Sudanie mieszka trzeci rok. – Sudan nie taki straszny, jak go piszą, mamy tu wielu przyjaciół. Somalijczycy, którzy prowadzą skład materiałów budowlanych w stolicy nowego kraju, kiedy nas widzą, krzyczą: Polska! Polska!” 

Smart System buduje również port przeładunkowy w stolicy. W przyszłości na Nilu Polacy wybudują kolejne trzy. W przedsiębiorstwie pracuje ich pięciu, wszyscy myślą o przyjęciu obywatelstwa Republiki Południowego Sudanu. 

Jednym z nich jest Jakub Pająk, który do Sudanu trafił wraz ze sztafetą Rowerem przez Afrykę. „Media często fałszują rzeczywistość, pokazując Sudan tylko od strony wojen i biedy – powiedział w rozmowie z PAP. – Tu nie jest aż tak niebezpiecznie i biednie, jak się Polakom wydaje. Niestety, po każdym przerażającym newsie dzwonią do nas przerażone rodziny i musimy je uspokajać, że wcale do nas nie strzelają”. 

To nie jedyny polski akcent w najmłodszej stolicy świata. James Ofwona jest Kenijczykiem z polskim paszportem i właścicielem dwóch firm zarejestrowanych w Polsce. Jego firma PSM buduje ministerstwo telekomunikacji w Dżubie, a druga – Tricomp – wdraża systemy teleinformatyczne. „Nasza firma jest odpowiedzialna za narzędzia, które umożliwią zbudowanie systemu numerów telefonicznych. Niestety nie mogę jeszcze zdradzić, jaki będzie numer kierunkowy do nowo powstałego państwa. Kraj z zupełnie nierozwiniętą infrastrukturą to ogromna szansa dla inwestorów. Nie wiem, dlaczego polscy inwestorzy boją się Afryki” – powiedział PAP. 

Z zupełnie innej strony patrzy na Południowy Sudan kolejny mieszkający w Dżubie Polak – Roman Majcher, ekspert biura do spraw humanitarnych Komisji Europejskiej. 

„W Sudanie spędziłem ponad sześć lat. Tu wszystko wygląda, jakby się miało zawalić, a jednak cudem jakoś idzie do przodu – powiedział PAP. – Zawsze miałem najgorsze przeczucia co do tego kraju, ale zawsze się myliłem. Teraz też mam czarne wizje, ale mam nadzieję, że znowu kolejny raz się mylę, bo kocham Południowy Sudan. To kraj filozofów, ludzie doświadczeni prawie półwieczem wojny myślą zupełnie inaczej niż my. Często rozmawiają o sprawach mniej przyziemnych i najbardziej istotnych, takich jak szczęście. Nawet w najgorszym piekle potrafią cieszyć się życiem. Nigdy nie zapomnę sytuacji, kiedy dookoła ginęło masę ludzi, masowe groby, a jedna para przyszła mi oświadczyć, że właśnie się zaręczyli”. 

Wojna domowa w Sudanie była jednym z najkrwawszych konfliktów od czasów drugiej wojny światowej. Walki o podłożu etnicznym, religijnym i ekonomicznym pomiędzy Północą a Południem rozpoczęły się w 1956 roku i z krótkimi przerwami toczyły przez następne pięćdziesiąt lat. W wojnach tych zginęło ponad dwa miliony ludzi, a ponad cztery miliony zostały zmuszone do opuszczenia domów. 

W 2005 roku w Addis Abebie podpisano porozumienie pokojowe. Na jego mocy w styczniu 2011 roku odbyło się referendum, w którym 98,9 proc. mieszkańców południa opowiedziało się za oddzieleniem od północy. 9 lipca Republika Południowego Sudanu ogłosi niepodległość. Na mapie świata pojawi się nowe państwo. 

Z Dżuby Julia Prus 

Źródło: PAP

Narodziny nowego kraju – Sudan Południowy niepodległy!

Dodaj komentarz

Wraz z pierwszą sekundą 9 lipca 2011 roku narodził się nowy kraj – Republika Południowego Sudanu! Tymczasem linki do kilku doniesień medialnych z tego historycznego i długo wyczekiwanego przez mieszkańców Sudanu Południowego wydarzenia. Wkrótce podeślę własne relacje z tych wzruszających dni.

Z BBC Africa:

– pierwsze minuty niepodległości

http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-14090505

– zdjęcia z narodzin Sudanu Południowego

http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-14094455

– uroczystość podniesienia flagi państwowej

http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-14094497

 

 

AlJazeera:

– zdjęcia z narodzin RoSS

http://english.aljazeera.net/indepth/inpictures/2011/07/20117914399440591.html

– materiały filmowe

http://english.aljazeera.net/news/africa/2011/07/20117820539243358.html

http://english.aljazeera.net/programmes/sudanthebreakup/2011/06/201162311444468410.html

Z TVN24:

– http://www.tvn24.pl/12691,1709914,0,1,biedni-i-slabo-rozwinieci–ale-z-wlasnym-panstwem,wiadomosc.html

 

 

 

Kryzys paliwowy w Juba

Dodaj komentarz

Podobnie jak to miało miejsce przed styczniowym referendum, tak i teraz przed proklamowaniem niepodległości przez Sudan Południowy kraj pogrążył się w kryzysie paliwowym. Choć na Południu znajduje się lwia część złóż ropy naftowej Sudanu, jednak rurociągi prowadzą na Północ, gdzie też zlokalizowane są rafinerie. Tak więc południowosudańska ropa płynie na północ, jednak od ładnych paru tygodni nie wraca na Południe.

Obecna sytuacja jest o wiele bardziej poważna niż w styczniu, kiedy to kryzys odbił sie w zasadzie tylko na 20-30% podwyżce cen paliwa. Teraz paliwa po prostu nie ma, albo inaczej jest tylko dla wybranych. Najpierw zaczęło brakować benzyny, co w pejzażu ulicy wymalowało się wieluset-metrowymi kolejkami do stacji paliwowych mototaksówek boda-boda. Przez pewien czas po mieście krążyły swego rodzaju motocyklowe gangi – grupy boda-bodowców, ale z reguły krążyły od stacji do stacji jedynie za plotkami, że gdzieś tam zaczęli tankować. Warkot roju chińskich motorków pojawiał się i znikał wraz ze spuszczonymi nosami ich właścicieli. Plus taki, że im mniej boda-boda na ulicach tym bezpieczniej w ruchu drogowym…

Po benzynie przyszła kryska na diesla. Niemal całe miasto prcuje na dieslu. Ropę leje się do większości samochodów osobowych, matatu czyli busików odpowiedzialnych za miejski, podmiejski i regionalny transport, ciężarówek i autobusów, maszyn budowlanych i generatorów… Aby zrozumieć powagę sytuacji, musicie zdać sobie sprawę, że brak diesla w Juba oznacza nie tylko zatrzymanie ruchu na ulicach, ale przede wszystkim brak prądu w stolicy zasilanej w przewadze z generatorów oraz brak wody, kiedy to wody nie da się dowieźć beczkowozami (bo nie mają jak jeździć) bądź wypompować spod ziemi z powodu braku prądu. Następuje więc paraliż na wielu płaszczyznach…

Ceny paliwa na czarnym rynku osiągają horrendalne ceny. Litr diesla kosztował 4 funty sudańskie (ok. 1,3$), na czarnym rynku sięga zaś 20 a jak plotki głoszą nawet 40 funtów! Rząd wprowadził jednak ograniczenia na stacje paliw ustalając maksymalną cenę za litr na poziomie 5 funtów. Co z tego, skoro stacje nie mają bądź nie wyprzedają ostatków swoich zapasów? Czarny rynek kwitnie, choć służby bezpieczeństa mają na oku wszystkie stacje.

Sytuacja jest tak poważna, że w ostatnich dniach do tankowania uprawnione są tylko niektóre pojazdzy rządowe i użyteczności publicznej. Godzina siódma rano. Do jednej ze stacji na przedmieściach Juba ustawiła się długa kolejka, w jednym rzędzie benzynowe motocykle, w drugim pojazdy napędzane dieslem. Na dodatek setka ludzi z żółtymi plastykowymi baniakami i butelkami po wodzie także wierzy, że uda im się zdobyć choćby parę litrów. Security w granatowych mundurach moro z metrowymi drewnianymi bąź metalowymi pałkami próbuje panować nad tłumem torując drogę pojazdom uprzywilejowanym. Ustawia się ambulance, śmieciarki, jakieś samochody z rządowymi rejestracjami GoSS. Tankowanie nie rozpocznie się jednak, dopóki nie pojawią się panowie ze służby bezpieczeńtwa, doglądający kto tankuje i czy oby nie za więcej niż ustawowe 5 funtów. W końcu po ósmej pojawiają się wysmukli kolesie w ciemnych okularach, koszulach i spodniach w kantkę oraz najwłaściwszym atrybutem władzy – AK47 vel kałasznikow przeweszonym przez ramię. W pokazie siły organizują kolejkę „karnistrowców”, po czym pozwalają somalijskim właścicielom stacji tankować. Udaje się! Popracujemy przez następny tydzień i nic to, że w domu prądu nie ma już od dwóch tygodni. Priorytety…

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Rządy obydwu Sudanów od dawna nie mogą się porozumieć, jak podzielić ropę i zyski z niej. Złoża leżą na pograniczu, w większości na Południu, jednak rurociągi i rafinerie na Północy. Co począć z takim węzłem gordyjskim, w sytuacji kiedy za niecały miesiąc jedna część Sudanu będzie niepodległa od drugiej? Ponoć strony osiągnęły tymczasowe porozumienie, ponoć barki z paliwem płyną w górę Nilu Białego i zbliżają się do Juba, jednak muszę szybko kończyć wpis, aby zdążyć przed końcem baterii w laptopie. Kto wie gdzie i  kiedy przyjdzie się doładować?

Abyei

3 Komentarze

Sporo się ostatnio dzieje w Sudanie, zegar do niepodległości tyka, ale czasu brak na wpisy. Polecę za to tekst urzędującej w Juba Julii Prus:

Sudan: 100 ofiar, tysiące uchodźców i czyn społeczny

2011-06-02 20:46
Podczas gdy Sudan Południowy przygotowuje się do uroczystości ogłoszenia niepodległości, armia z Północy od dwóch tygodni wciąż kontroluje sporny region Abyei. Okupacja kosztowała życie blisko stu cywilów, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi zmusiła do ucieczki.
W kraju, który ma niecałe 100 km asfaltowych dróg, a prawie połowa populacji żywiona jest przez organizacje pomocowe, trwają przygotowania do uroczystych obchodów niepodległości, które odbędą się 9 lipca. W stolicy Południa, Dżubie, tysiące mieszkańców w czynie społecznym sadzą kwiaty i sprzątają ulice. Sprzedawcom nakazano pomalować wszystkie punkty usługowe na kolor biały i niebieski. W razie niewykonania polecenia kara wynosi 2 tys. dolarów.W Dżubie jedną z niewielu oznak konfliktu toczącego się w Abyei są coraz dłuższe przerwy w dostawach paliwa. Jego cena wzrosła w ciągu miesiąca o 70 procent.

 Południowy Sudan na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku, które zakończyły 22-letnią wojnę domową pomiędzy północą a południem, na początku lipca ma stać się niepodległym państwem. Jednak status bogatego w ropę i żyzne gleby Abyei jest nadal punktem spornym.

Mimo międzynarodowych sprzeciwów 21 maja rząd z Chartumu przejął kontrolę wojskową nad Abyei. W wyniku tej akcji śmierć poniosło prawie stu cywilów, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi opuściło swoje domy – poinformowała w czwartek agencja Reutera, powołując się na oficjalne źródła.

Sudańskie Siły Zbrojne (SAF) zajęły Abyei dzień po ataku uzbrojonej grupy żołnierzy z południa na konwój eskortowany przez oddziały pokojowe ONZ. Ludowa Armia Wyzwolenia Sudanu (SPLA) nie przyznaje się do ataku.

Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) podał, że w rejonie Abyei spalona została ponad jedna trzecia chat. Inne splądrowano lub zburzono. W rejonie zamieszkanym dotychczas przez 50 tys. ludzi nie ma teraz prawie nikogo. Ze względu na wymogi bezpieczeństwa dostarczanie pomocy humanitarnej jest utrudnione.

Mimo nacisków i gróźb ze strony ONZ, USA i rządu Południowego Sudanu władze w Chartumie odmówiły wycofania wojsk do czasu przeprowadzenia referendum w spornym regionie. Na mocy ustaleń pokojowych sprzed sześciu lat Abyei zagwarantowano osobne referendum w tym samym czasie, co referendum niepodległościowe Południa, a więc w styczniu 2011 roku. Jednak nie doszło ono do skutku, bo między Południem i Północą wybuchł spór o to, kto jest uprawniony do głosowania.

W zeszłym miesiącu Stany Zjednoczone ostrzegły SAF, że przejęcie Abyei uniemożliwi usunięcie Sudanu z listy krajów wspierających terroryzm. Prezydent Południowego Sudanu Salva Kiir powiedział w zeszłym tygodniu, że Południe nie chce kolejnej wojny.

Od początku roku w wyniku walk w dziewięciu spośród dziesięciu południowych stanów zginęło ponad 1400 osób. Armia Południa na swoim terytorium zmaga się z siedmioma uzbrojonymi grupami rebelianckimi.

pap

(za http://www.wprost.pl/ar/247383/Sudan-100-ofiar-tysiace-uchodzcow-i-czyn-spoleczny/).

Oficjalne wyniki referendum

Dodaj komentarz

Southern Sudan Referendum Commission (SSRC) ogłosiło dziś w Juba oficjalne wyniki referendum w Południowym Sudanie:

  • za SECESSION opowiedziało się 98.83% Południowców biorących udział w plebiscycie, czyli 3 miliony 792 tysiące 518 osób,

  • zaś za UNITY zaledwie 1.17% respondentów, czyli 44 tysiące 888 osób (wg http://southernsudan2011.com/).

Zgodnie z podpisanym w roku 2005 porozumieniem pokojowym (CPA) pomiędzy rządem w Chartumie a rebeliantami SPLA z Południa, dnia 9 lipca 2011 roku Sudan Południowy proklamuje niepodległość jako 54 kraj Afryki!

Newer Entries