Stolica z chińskiego dachu

1 komentarz

Dziś przedstawiam Dżubę widzianą z obecnie najwyższego w Sudanie Południowym, 8-piętrowego chińskiego budynku w dzielnicy Tong Piny. To tu po raz pierwszy jechałem windą i na chwilę poczułem się jak w prawdziwym mieście.

Tong Piny, mieszkaniowo-usługowa dzielnica Dżuby, widok w kierunku południowo-zachodnim. W tle Jebel Kujur (Góra Czarownic), niegdyś rezerwat przyrody, dziś góra pośrodku miasta rozbierana przez kamieniołomy.

Tong Piny, mieszkaniowo-usługowa dzielnica Dżuby, widok w kierunku południowo-zachodnim. W tle Jebel Kujur (Góra Czarownic), niegdyś rezerwat przyrody, dziś góra pośrodku miasta rozbierana przez kamieniołomy.

Tong Piny - widok w kierunku zachodnim. W tle Jebel Dinka.

Tong Piny, niegdyś okresowe bagna dziś dzielnica Dżuby – widok w kierunku zachodnim. W tle Jebel Dinka.

Juba International Airport. Budynek z "kremowymi piramidkami" to stary, nadal używany terminal. Konstrukcja po prawej to nowe lotnisko, które powstaje, i powstaje, i powstaje od 2007 roku... i powstać nie może. Wierzę jednak, że kiedyś przez ów nowy terminal odlecimy.

Juba International Airport. Budynek z „kremowymi piramidkami” to stary, nadal używany terminal. Konstrukcja po prawej to nowe lotnisko, które powstaje, i powstaje, i powstaje od 2007 roku… i powstać nie może. Wierzę jednak, że kiedyś przez ów nowy terminal odlecimy.

W porze deszczowej niektóre działki w dzielnicy Tong Piny wyglądają jak stawy rybne. Dosłownie, chociaż przez blisko pół roku w porze suchej nie ma tu ani kropli wody, to w tej mętnej wodzie pluskają ryby. Zahibernowane w mule (który z czasem wysycha na kamień) przeczekuja suszę.

W porze deszczowej niektóre działki w dzielnicy Tong Piny wyglądają jak stawy rybne. Dosłownie, chociaż przez blisko pół roku w porze suchej nie ma tu ani kropli wody, to w tej mętnej wodzie pluskają ryby. Zahibernowane w mule (który z czasem wysycha na kamień) przeczekuja suszę. Początek pory deszczowej to również dobry czas dla okolicznych chłopców , którzy z ościeniami brodzą po świeżo zalanych bagnach.

Jedna z konstrukcji naszej firmy SmartSystem Int. - Yasmina Apartments w dzielnicy Tong Piny.

Jedna z konstrukcji naszej firmy SmartSystem Int. – Yasmina Apartments w dzielnicy Tong Piny.

 

Reklamy

Safari po południowo-sudańskich miastach?

1 komentarz

Szejkom Dubaju swego czasu odbiła palma i powstały wyspy-palmy, a nawet wyspa-glob. Trzeba przyznać, że możni z Południowego Sudanu pod względem fantazji nie ustępują im ani na krok – zamierzają od podstaw zbudować największe miasta kraju na kształt afrykańskich zwierząt oraz owoców.

Niedawno zaprezentowane plany urbanistyczne dotyczą stolic poszczególnych stanów i odnoszą się do symboli widniejących na ich flagach i godłach. Stolica Południowego Sudanu i zarazem Centralnej Ekwatorii – Juba, miałaby zostać zbudowana na kształt nosorożca, na południe od obecnego miasta. Z kolei Wau – stolica stanu Bahr el-Ghazal nosiła by kształty żyrafy, zaś Yambio, główne miasto Zachodniej Ekwatorii, ananasa.

Słonie, krokodyle, motyle… budowa takich miast z pewnością zwróci oczy całego świata na Sudan Południowy, przyciągnie turystów, no bo czy jest gdzieś na świecie kraj, gdzie można się wybrać na safari po miastach? Problemem może okazać się jednak fakt, że w całym kraju dwukrotnie większym od Polski jest aktualnie zaledwie 60 km asfaltowych dróg (i to tylko i wyłącznie w miastach).

Choć rozwiązania miejskiej przestrzeni wydają się być trafione, np. pałac prezydenta w oku bądź też oczyszczalnia ścieków pod ogonem, to niestety są jeszcze inne drobne minusy tej marzycielskiej wizji.

Przede wszystkim realizacja projektu kosztować miałaby 10 miliardów $, podczas gdy budżet Południowego Sudanu wynosi około 1,9 miliarda $, z czego nawet 98% to wpływy ze sprzedaży ropy naftowej. Na dodatek rząd w Chartumie zagroził ostatnio, że dochody z ropy, które wg porozumienia pokojowego muszą być dzielone po równo pomiędzy Południe i Północ, będą rządzie w Juba wypłacane w dinarach sudańskich, a więc walucie niewymienialnej. Uderzyłoby to bardzo w gospodarkę opartą nieomal całkowicie na imporcie. Jeśli do tego dodamy, że ponad 90% społeczeństwa żyje za mniej niż dolara dziennie, to konfrontacja wizji z rzeczywistością jest tym ostrzejsza.

Jednak kto wie? Na petrodolarach zrealizować można najdziwniejsze fantazje… a te są naprawdę oryginalne. Kiedy jednak wracam do obrazu dzisiejszej Juby, miasta nieomal bez piętrowych budynków, z zakurzonymi i zaśmieconymi ulicami, chaosem na drogach itp. i pomyślę, że miały by tu stać luksusowe osiedla, drogie hotele i parki rozrywki, na dodatek na planie nosorożca, to absolutnie sobie tego nie wyobrażam.

Niemniej jednak gorąco pozdrawiam z Rhino City – Miasta Nosorożca!