Kaznodzieja z karabinem

Dodaj komentarz

W polskich kinach obejrzeć moża film, którego akcja toczy się w Sudanie Południowym. Kaznodzieja z karabinem (Machine Gun Preacher)  przedstawia historię Sama Childersa (Gerard Buttler), byłego kryminalistę i narkomana, który doznaje nawrócenia i wyjeżdża na misję do ogarniętej wojną domową północnej Ugandy. Poznaje tam ówczesnych rebeliantów z SPLA i wraz z nimi udaje się (zamiast ze współpracownikami na imprezowy weekend w Kampali) do Sudanu Południowego. Wyjazd inspiruje go do pomocy nękanym przez wojnę dzieciom i zakłada własny ośrodek na opuszczonych terenach północnej Ugandu (bądź południa Sudanu Południowego?). W swojej działalności nie ogranicza się jedynie do zbierania funduszy i organizowania działalności ośrodka, lecz bierze także czynny udział w partyzanckich potyczkach z brutalną, dziecięcą rebeliancką armią LRA pod wodzą Josepha Kony’ego. W pewnym momencie wydaje się, że znajduje ukojenie w odwetowych akcjach z AK-47 przy boku, a ośrodek, dzieciaki, czy też pozostawiona w Ameryce rodzina schodzą na dalszy plan… 127 minutowy obraz daje chwile na refleksje, choć akcja „afrykańskiego Rambo” toczy się raczej żwawo. Film oparto na faktach, Sam Childers działał w Sudanie Południowym w organizacjach pomocy humanitarnej, jednakże w czasie amerykańskiej premiery filmu dżubańska prasa prezentowała sprostowania wysokiej rangi generałów SPLA, twierdzących że znają jego działalność pomocową, lecz Sam Childers nigdy nie brał udziału w żadnej akcji zbrojnej wraz z SPLA. Ponadto dla mnie, choć siedzę w Sudanie Poudniowym od blisko dwch lat i raczej znam jego współczesną historię, geograficzne oraz geopolityczne aspekty filmu wydają sie nie do końca jasne. Może hollywoodzka produkcja przedstawia je zbyt prosto, może nie są najistotniejsze, wszak historia ugandyjsko-sudańskich stosunków i wojny na pograniczu jest skomplikowana, bynajmniej nie czarno-biała.  Tak czy owak, film warty jest obejrzenia, historia przenosi nas w realną scenerię pogranicza Ugandy i Sudanu, do nieomal współczesnych problemów tegoż regionu. Niestety dziecięca armia LRA nadal krywa się w buszu, prawdopodobnie na pograniczu Sudanu Południowego (który 9 lipca 2011 oficjalnie proklamował niepodległość) oraz Konga DR i RŚA. Nie wiem, czy historia Sama Childersa jest  w całości prawdziwa, bo zdjęcia z kałachem i wrakiem czołgu w tle nie są na to dowodem – po prostu biała twarz możne sobie takie z łatwością tu „pstryknąć”. Niemniej jednak film polecam, trzyma w napięciu dając jednocześnie możliwość refleksji…

Trailer: http://www.youtube.com/watch?v=C0hrloPqkT0

Reklamy

„I am slave” – Jestem niewolnicą

2 Komentarze


 

To, że współcześnie niewolnictwo istnieje w Sudanie może obiło się komuś o uszy, ale poza tym to i tak jakiś niewyobrażalnie abstrakcyjny temat, żeby zaprzątać sobie tym głowę. Jeśli już ktoś by się nad tym zatrzymał, to pewnie uznałby problem za marginalny, nie dotyczący naszego „cywilizowanego” świata… Gorzej jednak, gdy zapoczątkowane w Afryce niewolnictwo wlewa się do wydawałoby się poukładanej i bezpiecznej Europy… Wydaje się, że dopiero wtedy zaczynamy dostrzegać problem, wtedy gdy ociera się o nasze życie, gdy unosi się w powietrzu którym oddychamy…

Przedstawiona w filmie „I am slave” historia oparta jest na faktach i rozpoczyna się w Sudanie, w Górach Nuba. Dwunastoletnia dziewczynka Malia zostaje uprowadzona podczas najazdu arabskich bojowników na murzyńską wioskę. Brutalnie wyrwana ze szczęśliwego dzieciństwa dziewczynka trafia jako niewolnica do chartumskiego domu, a gdy po latach nudzi się właścicielom zostaje odesłana do krewnych w… Londynie. Tu, można powiedzieć obok nas, trwa dramat Malia.

Przedstawiona historia miała miejsce całkiem niedawno, rozpoczęła się podczas wojny domowej w Sudanie trwającej od roku 1983 aż po rok 2005. Niestety niewolnictwo było tu i przed wojną, jak i po jej zakończeniu, a co smutniejsze wciąż funkcjonuje. Przed – to wielowiekowa „tradycja” pozyskiwania niewolników spośród czarnych i „dzikich” mieszkańców Sudanu: m.in. w Górach Nuba i w południowym Sudanie… W czasie wojny domowej tysiące dzieci zostało uprowadzonych przez prochartumskie milicje na Północ. Najprawdopodobniej obecnie nadal dzieją się tu historie rodem z filmu „I am slave”. Wg doniesień na pograniczu Sudanów najeżdżane i palone są wioski, w Kordofanie i Nilu Błękitnym trwają zbrojne powstania woboce reżimowi z Chartumu, zaś zachodnia część Sudanu – Darfur jest świadkiem zbrodni od 2003 roku. Nieprawdopodobne lecz to się dzieje naprawdę, teraz!

Reżyserem filmu jest Gabriel Range znany m.in. jako reżyser „Zabić prezydenta” („Death of a President”) oraz autor scenariusza do filmu „Ostatni król Szkocji” („The Last King of Scotland”). W roli Malii wystąpiła nigeryjska aktorka Wunmi Mosaku, ponadto w pierwszoplanowych rolach wystąpili: Isaach de Bankolé(Wybrzeże Kości Słoniowej) oraz Lubna Azabal (Belgia). Film powstał w roku 2010 i choć jego afrykańska część kręcona była w Kenii, to wg mnie dobrze oddaje realia Sudanu. Obraz naprawdę godny polecenia, do obejrzenia także on-line. Dżubańska premiera filmu miała miejsce na początku grudnia br. podczas Europejskiego Festiwalu Filmowego.

Filmy związane z Sudanem

Dodaj komentarz

Tu znajdziecie sudańską kinematografię bądź też filmy związane z Sudanem.

Jeśli znasz jakąś niewymienioną powyżej pozycję, podziel się tym z nami (sudan.info.pl@gmail.com).

Newer Entries