PJK_9732Po kilkudniowej przerwie świątecznej zastaliśmy nasz dżubański ogródek kompletnie oklapnięty. Coż, zapomnieliśmy poprosić o podlewanie, a mordercze słońce i temperatury pory suchej dają błyskawicznie w kość roślinom. Szczególnie wrażliwe są te z nasion ze starego kontynentu, zarówno na upały, suszę, jak i lokalne robale. W ten oto sposób zmuszeni byliśmy do wykopania dwóch grządek zwiędniętych rzodkiewek odmiany „sopel lodu”:), których nasiona dostałem od Dziadka Stefana.

Co tu począć z taką ilością rzodkiewek? Przecież tradycyjnie to raczej do kanapek albo sałatek… hm, może dałoby się ugotować? Internet mówi, że tak, gotowane rzodkiewki są wyśmienite. Spróbujemy.

Przepis własny, wyczarowany na bazie Internetu:)

– parę pęczków rzodkiewek (sieć radziła 2-3 pęczki czerwonych rzodkiewek, ale białe sople lodu w większej ilości też się sprawdziły)

– młode liście rzodkiewki

– cebula (kilka sztuk)

– czosnek, parę ząbków

‚- marchewka

– kawałek cukinii

– kostki rosołowe

– ziemniaki, kilka sztuk

– zielony ogórek

– sól, pieprz, ostra papryka, zielona pietruszka…

Ziemniaki gotujemy w wodzie z bulionem (u nas ok. 5 litrów, bo mieliśmy dużo rzodkiewki), dodajemy też marchewki i cukinię. Cebulę, następnie czosnek i posiekane rzodkiewki podsmażamy, aż się zarumienią. Młode liście rzodkiewki (całe szczęście nie wszystkie nam uschły) siekamy. Gdy ziemniaki będą miękkie, dodajemy podsmażone warzywa z patelni, a następnie posiekane liście. Na koniec dodajemy startego na średnich oczkach ogórka (wraz ze skórką). Doprawiamy, oczywiście do smaku.

Tak oto na początku stycznia powstała nam „wiosenna” zupa rzodkiewkowa. Warto było poeksperymentować, spróbujcie!

Advertisements