Nigdy nie pisaliśmy jeszcze o naszym miejscu do życia, które stworzyliśmy wspólnymi siłami przy pomocy naszych cudownych pracowników oczywiście.

Nasz ogród obecnie

Mieszkamy w kontenerach (takich do wysyłania towarów) przerobionych na pokoje z łazienką.  Jest to ciekawa alternatywa na dom w tropikach (gdy nie odpowiednich materiałów, nie ma czasu na budowę, czy też chcemy mieć dom mobilny), dobrze izolująca od warunków zewnętrznych w tym insektów, pod warunkiem że mamy pod ręką prąd i klimatyzację. Na jednej działce mieszkamy wraz ze wspólnikami, dzielimy kuchnię, po polsku można by ją nazwać kuchnią letnią ponieważ jest na wpół otwarta, ale nie o mieszkaniu chciałam pisać (napiszemy innym razem)….

Ponieważ uwielbiam wszystko co żywe i zielone, chciałam Wam opowiedzieć o naszym ogrodzie. Pomiędzy konenerami mamy mały skwerek gdziejeszcze w porze suchej jako pierwsze drzewo zasadziliśmy z Kuba słoniową stopę (desert rose). Jest to gatunek stąd, rośnie głównie na skalistm podłożu w nasłonecznionych miejscach. Historia tego drzewka jest dość skomplikowana, mam je conajmniej półtora roku. Dostałam jako kwitnącą gałąź od jednego z pracowników z poprzedniej pracy. Posadziłam w donicy, która najpierw stała w knajpie (projektu Kuby), ale zabrałam je i potem mieszkało z nami w Gumbo. Po odejściu z poprzedniej firmy zabraliśmy drzewko ze sobą na Jebel, do domu który wynajmowaliśmy.

Kwiat róży pustyni

Następnie, gdy powstawały nasze kontenerowe mieszkania wszystkie moje rośliny stały w donicach po biurem, w miejscu gdzie mamy też warsztat. W tym całym okresie przeprowdzek drzewko kwitło 2 razy i również 2 razy traciło liście. Cykl tego drzewka wygląda tak, że w porze mokrej pokryte jest zielonymi liśćmi, gdy przestaje padać drzewko zaczyna wypuszczać piękne różowe kwiaty, a liście opadają. W końcu gdy wprowadziliśmy się do konenerów mogłam je uwolnić z donicy. Nie było to jednak takie proste. Najpierw Kuba siłował się z donicą, aby włożyć ją na pick-upa, ale nie mógł jej oderwać od ziemi. Okazało się, że w ciągu pół roku drzewko przebiło tworzywo i mocno się zakorzeniło. Następnie trzeba było rozcinać donicę, aby wydobyć roślinę z niewoli. Teraz zdecydowanie szczęśliwiej rośnie mu się w ziemi. Uwielbiam to drzewko, szczególnie kwitnące.

Pozatym… nie będę się ropisywać o każdej roślinie, ale większość z tych, które teraz rosną na naszej działce miałam wcześniej w donicach by je w końcu wysadzić, część posadziłam już w poprzednim domu, z resztą wszędzie, gdzie mieszkam sadzę roślinki. Część roślin dostaliśmy od znajomych, którzy opuszczali Jube. Resztę sadzonek drzew i krzewów kupiłam w szkółce nad Nilem – to chyba moje ulubine miejsce w Jubie, pełne starych palm i drzew imponujących rozmiarów.

Zielono – fioletowy kącik

Wracając do naszego podwórka …pierwsze podchody pod tzw. ogród nastąpiły w jeszcze w porze suchej. Dokoła drewnianego podestu przed kontenerami, chcieliśmy stworzyć coś w rodzaju pergoli, dlatego też posadziliśmy pnącze – bugenwilla, którez momentem pojawienia się pierwszych deszczów zaczęło szybko piąć się po bambusowych drabinkach. Kwitnący żywopłot dookoła skwerku tworzą liście Canna Altensteinii z pięknymi czerwonymi kwiatami do których obecnie przylatuje mnóstwo motyli. Pomiędzy nimi rosły krzaczaki bazylii, która wrosła jak szalona, więc ostatnio po powrocie z Polski musiałam część wyrwać bo zagłuszała inne rośliny. Już 2 razy podejmowałam próby stworzenia pseudo europejskiego trawnika. Czekaliśmy cierpliwie na porę deszczową. Najpierw wysiałam nasiona trawy, jednak po dłuższym czasie oczekiwania efekt był marny, następnie dostaliśmy sadzonki tawy od znajomego, z czego część się przyjęła, resza zasiała się dziko i w ten sposób uzyskaliśmy jako taki trawnik, ważne, że w końcu się zazieleniło. Kilka roślin przywieźliśmy z wycieczki na Wielkanoc do Jambio (najbardziej zielonego regionu  Południowego Sudanu) tj. Palmy i inne krzewy, których nazwy nie znam. Mamy też dzikiego bananowca z lasu gór Imatong, który jest naprawdę wyjątkowy, bo liście są czerwono zielone, z Imatongów przywieźliśmy również aloes. Ostatnio sadziłam nowe krzewy z tyłu kontenerów, m.in. hibiskus oraz inne liściaste rośliny o pstrokatych kolorach. Mamy też na działce mały warzywniak.

Szarańcza na bazylii

Póki co udało się wyhodować całkiem ładną rzodkiewkę. Ogórki i pomidory zostały pożarte przez pasożyty, za to ładnie rośnie koperek, pietruszka i czosnek. Warzyw na targu nie brakuje, więc pozostanę przy moim zielniku. Zobaczymy czy przyjmie się oregano i chrzan, który dostaliśmy od mamy z Polski. Około 2 tygodnie temu posadziliśmy Jasia fasolę, który już od wczoraj ma możliwość wspinania się na sznurki. Z ciekawych roślin mamy jeszcze np. eukaliptus, trawę cytrynową, korzeń curry, wyśmienicie rośnie avocado, a na ogrodzenie wspinają się krzewy passion friut’a – jak tylko zakwitnie dam znać. Zobaczcie zdjęcia !

Reklamy