Jak donosi dzisiejsza prasa, w Masiya koło Yambio (Zachodnia Ekwatroria) ujęto złodzieja… i nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby aresztowania dokonała policja, lokalna społeczność, bądź przypadkowy przechodzień. Stało się jednak inaczej. Poszkodowana właścicielka restauracji zwróciła się do czarownika, który rzucił  „wężowy czar”. Po trzech dniach u czarownika zjawił się delikwent z owiniętym wokół szyi półtorametrowym wężem. W obecności policji z jego kieszeni wyciągnięto skradzioną wcześniej gotówkę. Nawet po odczarowaniu złodzieja nie mógł on podnieść się z klepiska.

Co prawda wg różnych gazet różnica w skradzionej kwocie jest znacząca, 160SSP vs. 150,000SSP, jednak pozostałe fakty się pokrywają, wszystkie poparte relacjami naocznych świadków! To niejako odpowiada na  pytanie postawione przezemnie przy okazji recenzji książki Czary, wyrocznie i magia u Azande E.E. Pritchard’a. Tak, magiczne tradycje i wiara w czary wśród Azande są wciąż żywe!

Article from The New Nation, 20/03/2012

Article from The New Times, 20/03/2012

Reklamy