Nil Biały w okolicach Dżuby (czerwiec, pora deszczowa). Po prawej główny nurt Nilu Białego, po lewej odnoga nad którą leży stara Dżuba, a pośrodku Jazira, czyli wyspa.

Dziś, tj 23 lutego 2012 roku spadł z niebia na zakurzoną Dżubę pierwszy w tej porze suchej deszcz. I nie było to tylko parę ciężkich kropel, ale prawdziwy kilkunastominutowy opad. Od razu powietrze nabrało innej woni, płuca mniej pyłu przy każdym wdechu, i nawet pierwszy raz od dawna ujrzałem oddaloną o jakieś 30 km górę Lado. Od paru dni zanosiło się, że coś wisi w powietrzu: ochłodziło się do jakichś 2-3 kresek poniżej 40-tki, a po niebie przewalały się chmury. Najprawdziwsze chmury, których nie widziałem od tygodni!  Choć ostatnia pora deszczowa była raczej bardziej rozciągnięta w czasie niż zazwyczaj, to i tak od bitych 3 miesięcy na południowosudańską stolicę nie spadła kropla deszczu. Ziemia byłą już tak wyschnięta, że momentalnie wchłonęła wszystko co spadło i już po chwili nie było śladu deszczu. W Polsce jedna jaskółka wiosny nie czyni, a tutaj podobnie jest z pierwszym deszczem – do właściwej pory deszczowej i bardziej regularnych opadów upłynie jescze jakieś 3-4 miesiące. Wiatry znad Sahary ustąpić muszą tym znad Ugandy i Konga, a wtedy zazieleni się obecnie wypłowiały kraj, no i pojawią się chmary moskitów…

Advertisements