Jakiś czas temu trafił do nas lekko uszkodzony zwierz w postaci ptaka. Drapieżnikowi brakuje kilku lotek w jednym ze skrzydeł więc krótko mówiąc tymczasem jest uziemiony. Nasz egzemplarz zidentyfikowaliśmy jako kania czarna vel brunatna (ptak z rodziny jastrzębiowatych, podrodziny myszołowów), podgatunku Milvus migrans govinda (Yellow-billed Kite, czyli kania żółtodzioba – nie wiem czy taka nazwa funkcjonuje w polskiej systematyce?). Należy on do gatunku drapieżników najczęściej widywanego nad Jubą. W mieście dzieli on niebo z gigantycznymi, padlinożernymi brzydalami – marabutami. Kania jest znacznie mniejsza, jednak o niebo zwinniejsza i bystrzejsza. W Jubie to codzienny widok – kołujący na niebie brązowy kształt, który jak tylko dostrzeże jaszczurkę, gryzonia albo jakiś inny smaczny kąsek błyskawicznie pikuje ku ziemi i szponami porywa ofiarę. Mamy nadzieję, że nasza kania wróci do dawnej sprawności.

Na razie jednak odnalazła swe miejsce w rogu działki na stalowych drzwiach wyciętych z kontenera i nauczyła się jeść z ręki. Nie ufa każdemu i nie rzuca się łapczywie na surowe mięso. Najpierw trzeba z kanią posiedzieć, pogadać… Dopiero po chwili zaczyna odpowiadać w swoim ptasim żargonie (przeciekawe i piękne dźwięki) i ostatecznie decyduje się na posiłek. Szybko, stanowczo i z niebywałą precyzją – nigdy nie zdażyło się, aby choć musnęła ostrym zakrzywionym dziobem czyjąś dłoń. Mięso trafia w szpony i kęs za kęsem znika w dziobie kani. No i nasz pies czyli ptak jest zadowolony.

Jak to się stało, że ptak został naszym psem stróżem? Otóż została ona znaleziona przez znajomych, jednak nie mogli zostawić jej u siebie. Na ich działce pojawiło się kilku Dinków z sąsiedztwa i zagroziło, że jeśli ptak nie zniknie to go zabiją… zabiją, bo to nie jest zwykły ptak tylko ptak przeklęty, który został przysłany do Juby z północy, aby siać nieszczęście. Widziano go już w kilku hotelach i zawsze przynosił ze sobą śmierć i płacz. Tak oto inne plemiona próbują szkodzić Dinkom i wszystkim innym, którzy znajdą się w jego zasięgu. W taki oto sposób zyskaliśmy wiernego stróża, który choć nie ujada i nie gryzie intruzów, to potrafi znacznie więcej – rzucać klątwy, zabijać złym spojrzeniem itd. Tak więc lepiej trzymać się od naszej działki z daleka:)

Reklamy