Sporo się ostatnio dzieje w Sudanie, zegar do niepodległości tyka, ale czasu brak na wpisy. Polecę za to tekst urzędującej w Juba Julii Prus:

Sudan: 100 ofiar, tysiące uchodźców i czyn społeczny

2011-06-02 20:46
Podczas gdy Sudan Południowy przygotowuje się do uroczystości ogłoszenia niepodległości, armia z Północy od dwóch tygodni wciąż kontroluje sporny region Abyei. Okupacja kosztowała życie blisko stu cywilów, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi zmusiła do ucieczki.
W kraju, który ma niecałe 100 km asfaltowych dróg, a prawie połowa populacji żywiona jest przez organizacje pomocowe, trwają przygotowania do uroczystych obchodów niepodległości, które odbędą się 9 lipca. W stolicy Południa, Dżubie, tysiące mieszkańców w czynie społecznym sadzą kwiaty i sprzątają ulice. Sprzedawcom nakazano pomalować wszystkie punkty usługowe na kolor biały i niebieski. W razie niewykonania polecenia kara wynosi 2 tys. dolarów.W Dżubie jedną z niewielu oznak konfliktu toczącego się w Abyei są coraz dłuższe przerwy w dostawach paliwa. Jego cena wzrosła w ciągu miesiąca o 70 procent.

 Południowy Sudan na mocy porozumień pokojowych z 2005 roku, które zakończyły 22-letnią wojnę domową pomiędzy północą a południem, na początku lipca ma stać się niepodległym państwem. Jednak status bogatego w ropę i żyzne gleby Abyei jest nadal punktem spornym.

Mimo międzynarodowych sprzeciwów 21 maja rząd z Chartumu przejął kontrolę wojskową nad Abyei. W wyniku tej akcji śmierć poniosło prawie stu cywilów, a kilkadziesiąt tysięcy ludzi opuściło swoje domy – poinformowała w czwartek agencja Reutera, powołując się na oficjalne źródła.

Sudańskie Siły Zbrojne (SAF) zajęły Abyei dzień po ataku uzbrojonej grupy żołnierzy z południa na konwój eskortowany przez oddziały pokojowe ONZ. Ludowa Armia Wyzwolenia Sudanu (SPLA) nie przyznaje się do ataku.

Urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) podał, że w rejonie Abyei spalona została ponad jedna trzecia chat. Inne splądrowano lub zburzono. W rejonie zamieszkanym dotychczas przez 50 tys. ludzi nie ma teraz prawie nikogo. Ze względu na wymogi bezpieczeństwa dostarczanie pomocy humanitarnej jest utrudnione.

Mimo nacisków i gróźb ze strony ONZ, USA i rządu Południowego Sudanu władze w Chartumie odmówiły wycofania wojsk do czasu przeprowadzenia referendum w spornym regionie. Na mocy ustaleń pokojowych sprzed sześciu lat Abyei zagwarantowano osobne referendum w tym samym czasie, co referendum niepodległościowe Południa, a więc w styczniu 2011 roku. Jednak nie doszło ono do skutku, bo między Południem i Północą wybuchł spór o to, kto jest uprawniony do głosowania.

W zeszłym miesiącu Stany Zjednoczone ostrzegły SAF, że przejęcie Abyei uniemożliwi usunięcie Sudanu z listy krajów wspierających terroryzm. Prezydent Południowego Sudanu Salva Kiir powiedział w zeszłym tygodniu, że Południe nie chce kolejnej wojny.

Od początku roku w wyniku walk w dziewięciu spośród dziesięciu południowych stanów zginęło ponad 1400 osób. Armia Południa na swoim terytorium zmaga się z siedmioma uzbrojonymi grupami rebelianckimi.

pap

(za http://www.wprost.pl/ar/247383/Sudan-100-ofiar-tysiace-uchodzcow-i-czyn-spoleczny/).

Reklamy