Mućki na ulicach Juby

Dla Nilotów stanowiących większość mieszkańców Sudanu Południowego największym skarbem jest bydło. To ono (ilość, umaszczenie) świadczy o pozycji społecznej, dzięki krowom można się pobrać, bo tylko takie wiano jest powszechnie honorowane. O krowach pisze się poematy, pieśni, opowiada legendy. Tradycyjnie też bydło się porywa sąsiednim klanom czy grupom etnicznym.

Choć rząd i różne organizacje starają się wyplenić ów proceder, to podjazdy zdarzają się nadal. I to jakie podjazdy! Pod koniec kwietnia na wschodzie stanu Jonglei miały miejsca grabieżcze najazdy grupy Nuer Lou na Murle, które były ponoć akcją odwetową za wcześniejszy najazd Murle, w którym zginął szef (wódz) społeczności Nuer Lou i jego zastępca oraz zrabowan0 800 krów (powinienem używać innych słów na określenie bydła, lecz nasz język jest pod tym względem ubogi w porównaniu z językiem Dinka czy Nuerów, gdzie funkcjonują dziesiątki, jeśli nie setki przeróżnych określeń na krowy!) . Tylko w jednej akcji odwetowej na Murle zginęło 27 osób, około 3000 rdzin uciekło ze swoich tukul i zrabowano… 14 tysięcy sztuk bydła! Według komisarza okręgu w 11 gminach (boma) okręgu Pibor we wschodnim Jonglei, m.in. Kongokong, Leon i Jom w ciągu kilku ostatnich dni kwietnia uprowadzono łącznie 138 tysięcy sztuk bydła!!!, a śmierć poniosło ponad 400 osób. W akcjach brało udział podobno 8000 młodzieży Nuer Lou uzbrojonych w karabiny AK-47 (kałasznikowy) oraz GEM3. Pogranicze ziem Nuer Lou i Murle jest sceną walk przynajmniej od początku wojny Północ-Południe w roku 1983.

Advertisements