Tabliczka pamiątkowa Kazimierza Nowaka w Rejaf, Sudan Pd.

Dnia 4 listopada 2010 roku, dokładnie w I rocznicę wyruszenia sztafety AfrykaNowaka.pl, odsłoniliśmy w Południowym Sudanie kolejną tabliczkę pamiątkową poświęconą podróży Kazimierza Nowaka przez Afrykę w latach 1931-1936. Zawisła na drzwiach misji katolickiej w Rejaf (Rajaf), gdzie na przełomie roku 1932 i 1933 Nowak gościł dwukrotnie: raz w drodze z Juby do Torit a następnie przed wyruszeniem w stronę Konga. Spędził tu łącznie ładnych kilka dni włócząc się po okolicy, wieczorami przy kaganku pisując listy do żony i artykuły do prasy, zaś po nocach w zaciszu izby wywołując klisze i wykonując odbitki zdjęć. Właśnie fotografiami Nowak często odwdzięczał się swoim gospodarzom i dobroczyńcom, i w ten sposób zarabiał na dalszą podróż oraz utrzymanie rodziny w kraju. Z kolei AfrykaNowaka.pl serdecznie dziękuje fundatorom tabliczki: Andrzejowi Urbanikowi i Travelbit.pl – Centrali polskich globtroterów oraz gorąco pozdrawia wszystkich uczestników 26. OSOTT, czyli Ogólnopolskiego Spotkania Obieżyświatów, Trampów i Turystów!

Zdjęcie z leopardem, które znajdziecie na 103 stronie książki „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd” zostało zrobione właśnie w okolicy Rejaf. Chociaż podczas swej podróży przez dziką Afrykę Nowak nie raz marzył o broni palnej, co pozwoliłoby mu m.in. urozmaicić ubogą dietę, jednakże nigdy nie było go na nią stać. Przez kontynent przedzierał się więc z tubylczą bronią – dzidami i nożem. Strzelby widoczne na niektórych zdjęciach to broń pożyczana przez Nowaka po drodze. W Sudanie myśliwskie przygody Kazika umożliwili misjonarze, pożyczając mu strzelbę m.in. w Lul (w kraju Szylluków) oraz właśnie w Rejaf.

Upolowanie zwinnego geparda to nie lada sztuka. Właściwie to Nowak miał być ofiarą kota, jednak nasz bohater był szybszy. Celnym strzałem zwalił czyhającego na drzewie, gotowego do ataku zwierzaka. Piękne trofeum w postaci skóry z jednym tylko otworem od kuli pomiędzy oczyma wzbudziło jednak złość i zazdrość wśród misjonarzy. Szczególnie właściciel karabinku, ojciec przełożony z Rejafu nie mógł znieść, że to nie on ustrzelił zwierzaka. Spędził w Sudanie kopę lat, regularnie wybierał się na polowania i nic. Problem jednak w tym, że ówcześni Biali w Afryce wyruszali na łowy w towarzystwie tłumu tubylców, tym samym płosząc większość zwierzyny, a jeśli nawet już coś dopadli, to skóra z takiej konfrontacji, podźgana dzidami i podziurawiona kulami, była raczej kiepskim trofeum. Nowak włóczył się po okolicy samotnie, był zafascynowany dziką przyrodą i to stanowiło klucz do jego sukcesu myśliwskiego. Właściwie to wybrał się upolować coś na kolację dla misjonarzy, lecz zakradając się ku antylopom napotkał na swej drodze drapieżnika… i wieczerza zakończyła się sprzeczką o piękną lamparcią skórę.

Misja w Rejaf

Dzisiejszy Rejaf Wschodni to niewielka osada położona kilkanaście kilometrów od Juba – stolicy Południowego Sudanu, na wschodnim brzegu Białego Nilu. Działalność misjonarska zaznaczyła się tu m.in. nieco abstrakcyjną architektura krajobrazu wioski. Jej centrum stanowi monumentalny, ceglany kościół oraz parterowe zabudowania misji i szkoły również wzniesione z czerwonej, palonej cegły. Dookoła tychże zabudowań przysiadły tukule, tradycyjne okrągłe afrykańskie chaty o glinianych ścianach i słomianych dachach. Wgląda to nieco jak kępy opieńków wokół ściętego pnia.

Odsłonięcie tabliczki z ojcem Hilarym

Życie wioski toczy się w cieniu mangowców. My także zasiadamy porozmawiać o Kaziku pod rozłożystym mangowcem, tuż obok misji, w której 78 lat temu Nowak spędził wigilię Bożego Narodzenia. Ojciec Hilary jest zafascynowany historią, jednak materialnych śladów podróży Nowaka na próżno szukać w Sudanie. W 1964 roku islamski rząd Sudanu w ciągu kilku dni wyrzucił z kraju wszystkich obcokrajowych misjonarzy. Przez wiele lat szereg misji stało opuszczonych bądź zamienionych na magazyny. Część dokumentacji przepadła bezpowrotnie, a to co udało się wywieść może znajdować się w centralnych ośrodkach zakonów misyjnych. W Sudanie Nowak zatrzymywał się głównie u misjonarzy kombonian, których główna siedziba znajduje się w Weronie. Stąd gorący apel do wszystkich nowakomaniaków rezydujących we Włoszech, o próbę odnalezienia w komboniańskich archiwach tyczących Sudanu śladów podróży Kazimierza Nowaka, który w roku 1932 odwiedził takie misje jak Lul, Juba, Rejaf, Torit… W pamiętniku Nowaka z Rejafu, z dnia 15 grudnia 1932 widnieje wpis ojca Stefano Patroni… Do dzieła!

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Advertisements