Chiny i Sudan, oraz uogólniając wiele innych afrykańskich krajów, łączą skomplikowane więzy układów gospodarczo-ekonomicznych. Afryka dla Chin to doskonały kontynent do inwestowania: pozyskiwania surowców naturalnych, realizowania rozmaitych projektów budowlanych, infrastrukturalnych i innych, a także wszelkiej maści handlu… Z Sudanu pochodzi ponad 7% importowanej do Chin ropy naftowej, chińczycy budują drogi i sudańskie miasta, na czwartej katarakcie na Nilu skonstruowali tamę Meroe oraz hydroelektrownię, nowoczesne międzymiastowe autokary oraz część samochodów tez pochodzi z Chin. Niestety wielkie interesy, tym bardziej w chińskim wydaniu, częstokroć łamią podstawowe prawa człowieka oraz zasadniczo rozmijają się z poszanowaniem środowiska naturalnego. W Sudanie w parze z chińskim interesem gospodarczym kroczy sprzedaż broni dla sudańskiej armii oraz jej szkolenia wojskowe. Chociaż na największy afrykański kraj nałożone jest embargo na zakup broni, nie przeszkadza to w swobodnym napływie tego brudego towaru do Sudanu. Z Chin pochodzą m.in. samoloty i pojazdy wojskowe, broń małokalibrowa, granaty i amunicja. Pomimo embarga w procederze handlu bronią z Sudanem uczestniczy również Rosja, Ukraina, Białoruś, Arabia Saudyjska, Iran, a także kraje Unii Europejskiej, w tym Polska (oraz Francja i Litwa). Istnieje wiele dowodów na to, że broń chińskiej produkcji była i jest wykorzystywana do ludobójstwa w Darfurze…

 

Pola naftowe na pograniczu Północnego i Południowego Sudanu

 

Chiny zainwestowały w sudańką ropę mnóstwo pieniędzy. Zajęły tu miejsce amerykańskiego koncernu Chevron, po tym jak ów wycofał się z interesów w kraju wspierających terroryzm i łamiącym prawa człowieka, z niepewnych i niebezpiecznych pól naftowych na terenach atakowanych przez południowosudańskich rebeliantów. Pod osłoną wojsk rządowych ropa zaczęła płynąć do Chin, które obecnie mają większość udziałów w wydobyciu, transporcie i przetwórstwie sudańskiej ropy (konsorcja: CNPC, GNPOC, PDOC, GNOP), i w ogóle największym inwestorem w kraju. W zamian Chartum otrzymywał broń i pieniądze niezbędne do prowadzenia swej brudnej polityki (wojna na południu, uzbrajanie plemiennych milicji i czystki etniczne na pograniczu Północy i Południa oraz w Drfurze), a przede wszystkim sojusznika z prawem weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. To właśnie chińska i rosyjska polityka na arenie ONZ blokowała bądź opóźniała szereg rezolucji tyczących zbrodni na ludności cywilnej w Darfurze i pomocy humanitarnej dla tego regionu.

 

Pola naftowe w Sudanie - koncesje ECOS

 

Przerażające jest, że ów największy kryzys humanitarny na świecie trwa nadal. Szacuje się, że od 2003 roku zginęło 200-300 tysięcy ludzi, zaś kolejne 2 miliony zmuszone były opóścić swoje domy. Ostatnio w mediach pojawiły się wiadomości mówiące, że Chiny zamierzają nie dopuścić do publikazji raportu ONZ nt. broni w Darfurze. Dokument nie stwierdza, czy chińscy handlarze bronią wiedzieli o przeznaczeniu swojego towaru, jednak mówi o jej kierowaniu przez władze z Chartumu do walki z rebeliantami w zachodnich prowincjach kraju. Raport wymienia conajmniej tuzin rodzajów amunicji chińskiej produkcji używanych w Darfurze w ciągu ostatnich dwóch lat, w tym również podczas niedawnych ataków na połączone siły ONZ i Unii Afrykańskiej (za http://www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2010/10/15/AR2010101506111.html?wprss=rss_world/africa

).

 

Eksport ropy z Sudanu w roku 2008 (http://www.eia.doe.gov)

 

Śledząc międzynarodowe poczynania w sprawie ostatnich dekad konfliktów w Sudanie można się jedynie gorzko uśmiechnąć i załamać ręce. Nie wydaje się, aby ONZ, Unia Afrykańska czy jacykolwiek liczący się gracze na globalnej arenie byli w stanie nie dopuścić do powstania nowego konfliktu bądź  zakończenia już trwającego. Patrząc na wojnę w Południowym Sudanie czy konflikt w Darfurze nawet doraźna pomoc poszkodowanej ludności cywilnej mocno kuleje bądź wcale nie dociera do potrzebujących. Już samo embargo na zakup broni przez Sudan świadczy o hipokryzji ONZ i farsie tych wszystkich szumnych uchwał i rezolucji. Otóż wg nałożonego 6 lat temu embarga Sudan ma prawo kupować broń, jeżeli nie będzie jej wykorzystywał w Darfurze! Wystarczy, że Chartum podpisze takim Chinom czy Rosji (stałym członkom Rady Bezpieczeństwa ONZ), bądź jakiemukolwiek innemu państwu oświadczenie, że broń nie pojedzie do Darfuru i już wszystko gra w świetle międzynarodowego prawa. Umowa zawiera odpowiednią klauzulę i już nikt nie narusza embarga! Na cóż ta farsa? Czy ci wszyscy jajogłowi wierzą, że państwo, w którym w ciągu ostatnich 50 lat zginęło 4-6 milionów ludzi, a co najmniej drugie tyle zostało zmuszone do ucieczki, dotrzyma danego w tych bzdurnych umowach słowa? A nawet jeśliby słowa dotrzymało i embargo nie zostałoby złamane to co? Na cóż ta cała broń? Może na wojnę z Sudanem Południowym, jeśli tylko w styczniowym referendum ośmieliłoby się ono zadecydowć o secesji i niepodległości? Przecież na takie użycie broni Chartum już nie ma embarga, więc śmiało może najechać polskimi czołgami, rosyjskimi śmigłowcami i z chińską amunicją chińskie pola naftowe swojego południowego sąsiada…

Wieżyczka na szachownicy buszu

Advertisements