Prezydent Sudanu Omar Hassan al-Bashir ostrzegł ostatnio autonomiczny Sudan Południowy przed wybuchem nowego konfliktu zbrojnego, jeżeli do styczniowego referendum secesyjnego nie zostaną uzgodnione kwestie sporne między Północą a Południem.

 

Bashir grozi wojna domową

 

 

Północnosudański czołg zniszczony przez SPLA pomiędzy Juba - Mongalla

 

W roku 2005, po przeszło 22 latach wojny domowej, obie części Sudanu podpisały porozumienie pokojowe (CPA). Na jego mocy Południe uzyskało autonomię, własnego prezydenta, rząd, wojsko, policję itp. oraz prawo do zadecydowania o swojej przyszłości w referendum. Data 9 stycznia 2011 jest obecnie najważniejszym dniem w Sudanie i największą niewiadomą. Wokół tej daty kręci się wszystko: polityka, gospodarka, napięcia społeczne…

Rzecz jasna szczególnie mieszkańcy Południa żyją tą datą wiążąc ogromne nadzieje z referendum. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że opowiedzą się za niepodległością, choć Chartum wszelkimi możliwymi sposobami stara się nakłonić Południowców do wybrania opcji „Unity”, czyli jedności. Chartum buduje drogi na Południu i ogólnie inwestuje w propagandowe projekty rozwoju (choć nigdy wcześniej coś takiego nie miało miejsca), jednak czując wymykające się spod jego kontroli pola naftowe używa także szantażu gospodarczego oraz gróźb.

Tak oto w retoryce Bashira władze Południowego Sudanu zostały oskarżone o łamanie porozumienia pokojowego m.in. poprzez propagowanie wśród ludności głosowania za niepodległością Południa. Chartum z całych sił próbuje nie dopuścić do referendum, twierdząc, że nie może się ono odbyć w wyznaczonym terminie, gdyż nie ustalony jest dokładny przebieg granicy między Północą a Południem oraz jak dzielić dochody ze sprzedaży ropy, dług międzynarodowy oraz wody Nilu.

Powodem ostatnich wypowiedzi był brak porozumienia w sprawie roponośnego regionu Abyei na granicy Północy i Południa. Ów strategiczny rejon jest kością niezgody pomiędzy obu karajami, a pertraktacje dotyczą tego, kto może wziąć udział w referendum w tym regionie. Zamieszkują go bowiem grupy etniczne Dinka Ngok oraz Misseriya. Pierwsza z nich należy do rdzennej ludności nilockiej (Dinka stanowią większość w Południowym Sudanie), drugą zaś stanowią zarabizowane plemiona półkoczownicze. Misseriya tradycyjnie wędrowali ze swymi stadami przez region Abyei. Niestety podczas ostatniej wojny domowej rząd w Chartumie wykorzystywał międzyplemienne antagonizmy w swojej kampanii. Poprzez uzbrojenie takich plemion jak Baggara czy właśnie Misseriya prowadził eksterminację ludności Dinka i innych, oczyszczając tym samym pola naftowe dla kompani naftowych…

Do referendum zostało mniej niż 85 dni…

(Źródła: http://english.aljazeera.net/news/africa/2010/10/2010101091233114892.html;

http://english.aljazeera.net/news/africa/2010/10/2010101572158985130.html)

Reklamy