Dr Africa z Gumba, Pd. Sudan

 

Dr Africa zaprasza!

Centrum Badań nad Medycyną Afrykańską

Dr Africa leczy różnorakie schorzenia

Szaleństwo … Alkoholizm

Taka oto tablica zachęca do wizyty u znachora w naszej wiosce Gumbo (Gumba). Gabinet mieści się w tukuli, tradycyjnej okrągłej afrykańskiej chacie o glinianych ścianach, klepisku i słomianym dachu.  Tak zresztą wygląda całe Gumbo, nie licząc blaszanych bud przyklejonych do przecinającej wioskę gruntowej drogi. W jednej z owych „nowoczesnych”, blacho-falistych konstrukcji mieści się kolejny „gabinet lekarski”. I tak oto w niewielkim Gumbo, pomiędzy tukulami, straganami, sklepikami, budkami z doładowaniami do telefonów i prądem do doładowywania elektroniki oraz barami jest kilka „ośrodków zdrowia”.

 

Klinika Dr Africa w Gumbo

 

W kraju, gdzie większość mieszkańców żyje za mniej niż dolara dziennie taki przepych może dziwić. Jak to wszystko działa, jak te wszystkie wielodzietne rodziny wiążą koniec z końcem? Jednak przedmieścia Dżuby ze swym drobnym handlem i usługami w jakiś nieprawdopodobny sposób funkcjonują, a faceci zawsze wyczarowują pieniądze na tytoń i alkohol…

W kraju bez publicznej służby zdrowia forsa jest również niezbędna do leczenia się, a niestety Południowy Sudan należy do rejonów, w którym złapać można najgorsze choróbska świata. W związku z brakiem dostępu do normalnej opieki medycznej (bariera finansowa, komunikacyjna) najpopularniejszym miejscem poszukiwania pomocy na wszelkie dolegliwości są tradycyjni, wioskowi znachorzy bądź malutkie, prywatne „kliniki”. Problem w tym, że do ich prowadzenia nie koniecznie potrzeba dyplomów i kwalifikacji, a co się z tym wiąże jakość świadczonych usług pozostaje dyskusyjna. Podobnie nie można mieć pewności co do kupowanych w miejscowych aptekach leków. W większości na etykietce widnieją napisy „Made in India” bądź „Made in China”, a o procesie produkcji, zawartości leku w leku i bezwartościowych podróbkach z tych rejonów świata można obejrzeć szereg filmów dokumentalnych. Pozostaje więc jedynie mieć nadzieję, że właściwa substancja czynna faktycznie znajduje się w danej pigułce…

Również znachorzy, nawet ci znający się na tradycyjnej medycynie, ziołach itp., mogą stanowić zagrożenie dla pacjentów. Problem tkwi nie tyle w oszustach, ale w głęboko zakorzenionym przekonaniu, że „witch doctor” może pomóc na wszystko. Na szyldach odnajdziemy np. leczenie AIDS, raka, bezpłodności, chorób psychicznych i wszelkiej maści inne cudowności.   Witch doktorzy potrafią też odczyniać uroki i chronić przed złymi duchami. Niestety w niektórych przypadkach tradycyjna medycyna vel podrabiani znachorzy prowadzą do śmierci.

 

Typowy przydrożny bar w Gumbo

 

Swego czasu przyjaciel naszego byłego pracownika poprosił o pożyczkę twierdząc, że koniecznie musi zabrać go do wioskowego „witch doctora”. Na pytanie co się dzieje padła odpowiedź, że ktoś na mężczyznę rzucił urok i został on opętany przez duchy, gdyż… od tygodnia pluje krwią. Niestety na zaawansowaną gruźlicę nawet najlepsze miejscowe kliniki nie są w stanie nic poradzić.

Na koniec bardziej osobiście, dlaczego to dłuższą chwilę milczeliśmy? Otóż jednocześnie dopadły nas egzotyczne choróbska, co osłabiło na chwilę wszelką aktywność. Tyfus wespół z malarią, bądź malaria wespół z tyfusem, czyli w skrócie wysoka gorączka (pod 40 st. C), dreszcze, bóle mięśni, stawów i głowy, wysypka na ciele, powiększona śledziona, biegunka i wymioty.

Cóż, to że malaria to nic dziwnego, wszak jest pora deszczowa a Sudan Południowy należy do jednych z najbardziej malarycznych stref na świecie.  Nie dajcie się jednak zwieść kompaniom farmaceutycznym jakąś profilaktyką antymalaryczną. Malaria NIE jest chorobą śmiertelną, a łykanie tabletek profilaktycznych jest bez sensu, szczególnie przy dłuższych pobytach. Rozwiązaniem są leki zażywane już po ewentualnym zachorowaniu, m.in. Coartem bądź Duo-Cotacxin. 3 dni i po problemie.

 

Zestaw pigułek do walki z malarią i tyfusem

 

Skąd jednak dur brzuszny (tyfus)? Nie pijemy wody niewiadomego pochodzenia, nie jemy brudnymi rękoma, a przede wszystkim jesteśmy oboje zaszczepieni przeciw typhoidowi… Czyżby ta szczepionka to kolejna ściema koncernów? Sprawdziłem w sieci – piszą o skuteczności 60-90%. Już na tym etapie niezły rozrzut. Ciekawe, że przy szczepieniu nikt nie informuje, że kłując się zmniejszasz ryzyko zachorowania zaledwie o niewiele ponad połowę. Niech i nawet będzie te 90%, i tak oboje polegliśmy. Na szczęście korzystamy z usług profesjonalnych klinik a nie znachorów i choróbska jak przyszły tak i poszły w niepamięć.

Advertisements